Wiem, gdzie jest Bóg i jak wygląda

Autor

Joanna Osińska

Jak to, pan wie? Zapytałam całkiem zdziwiona. Dlaczego więc inni, a w każdym razie znakomita większość, nie mają pojęcia jak wygląda Stwórca, poza ogólną prawdą, że” mieszka” w niebie. Tak w każdym razie uczyli mnie kiedyś na religii.- Nie wiedzą, bo nie widzą i nie słuchają, nie patrzą, nie czują. Odpowiedział mężczyzna, który przedstawił się jako filozof. ” …Chciałbym, aby moje życie polegało na duchowej ewolucji. Chciałbym dawać w nim wyraz i doświadczać tej cząstki siebie, którą cenię najwyżej. Tej cząstki, która mieści w sobie współczucie, cierpliwość i ofiarność. Tej cząstki, która jest mądra i rozważna, która wybacza i kocha.” To słowa z pewnej książki. Nauczyłem się ich na pamięć, bo są bardzo ważne. Znam też człowieka, który trzymając się podobnej prawdy, zmienił swoją świadomość, a przez to i całe swoje życie. Po prostu je przewartościował i zrzucił kamień z ramion. Nadal jest praktykującym lekarzem, ale już z inną świadomością. Kiedyś zapatrzony tylko w naukę, liczyło się jedynie to, co pragmatyczne: wiedza i praktyka. Mamy leczyć i być profesjonalistami dopasowując lekarskie umiejętności do konkretnych przypadków. Nieco mniej na znaczeniu miało co innego. Mietek zawsze był bardzo wrażliwy na drugiego człowieka, ale z czasem miało się okazać, że dopiero jeszcze większa uwaga skierowana na pacjenta, na jego wrażliwą duszę działa cuda. Wszyscy chcemy odkryć Boga i zbliżyć się do Niego. Mojemu lekarzowi to się udało. Przemyślenia wielu lat, doświadczenia wielu lat, także te bardzo osobiste i bolesne prowadziły go do prawdy. Kiedy ją odkrył, stał się spokojny i zrozumiał, że BYĆ, to coś więcej niż tylko jeść, spać i pracować. Dwa słowa: życie i miłość. Oto najważniejsze prawdy, które mamy do odkrycia. Życie ludzkie jest najważniejszą wartością daną nam bezinteresownie. Nikomu nie wolno jej nam odbierać. A miłość jest sensem wszystkiego, tym co nas napędza. Sprawia, że się stajemy dla siebie i dla innych. To, co przychodzi nam z jeszcze większą trudnością niż kochać drugiego człowieka, to pokochanie samego siebie. A od tego wszystko co dobre się zaczyna. Miłość do siebie równa się do innych. Jeśli siebie nie szanujemy, to nie dostrzeżemy innych, nie będziemy umieli kochać ich prawdziwie. Niech każdy z nas wejrzy w siebie i spróbuje wyliczyć dobre cechy. Poczuje akceptację, odkryje zdolności. Wtedy to samo zobaczą w nas inni, bo będziemy tą prawdą emanować. Nikt nie jest idealny, ale właśnie o to chodzi. Bo tylko wtedy, kiedy coś nam się nie podoba wiemy, że powinniśmy to zmienić. Gdybyśmy nie znali smaku goryczy, nie umielibyśmy docenić słodyczy. Mój przyjaciel lekarz, po przewartościowaniu swojego życia znalazł wreszcie czas na miłość do siebie, czyli swoją pasję: malarstwo. Portrety. Jak on je maluje! W nich dopiero widać duszę człowieka. Zanim płótno pokryje się farbami, najpierw poznaje swojego bohatera, jego życie, myśli, zainteresowania, pragnienia i troski. Studiuje zwycięstwa i porażki i wydobywa piękno tego człowieka, powstaje niezwykły portret. Najpierw oczy, które muszą spojrzeć i powoli nabierać blasku z każdym pociągnięciem pędzla. To tak, jakby w płótno tchnąć życie. I wtedy się staje ta postać, niezwykła, tak prawdziwa, że trudno oprzeć się wrażeniu, iż zaraz zejdzie z tych ram i podzieli się mądrością, na którą wcześniej nie było czasu, a przecież jest taka ważna. Niezwykłe są te prace Mietka Chruściela. Jedziemy do Szczecina, pani jest ze Szczecina. Może pani zna? Na to pytanie uśmiechnęłam się serdecznie i nie zdążyłam odpowiedzieć, bo filozof ciągnął dalej. Naprawdę był zafascynowany – Widziałem portret pierwszego prezydenta naszego powojennego Szczecina, prof. Piotra Zaręby. Dosłownie prawdziwy człowiek, z tak samo badawczym i przenikliwym spojrzeniem, jak wtedy, kiedy był z nami. Mietek namalował wiele portretów sławnych ludzi - szczecinian. Wszystkie są wyjątkowe i niepowtarzalne. Ostatnio malował także zupełnie inny temat. Chyba do naszej Katedry. Portret św. Judy Tadeusza. Przed nami czas świąteczny. Może pójdzie pani i zaniesie swoje troski? Święty Juda Tadeusz jest od spraw beznadziejnych i zawsze pomoże. A każdy z nas ma jakieś problemy. Mietek tak sugestywnie tę postać namalował. Jest w niej jakaś dziwna tajemnica i siła. Trzeba zobaczyć i porozmawiać w myśli z Judą. Tak więc, szanowna pani, Bóg jest we mnie i w każdym z nas z osobna. Wygląda jak my, dzięki miłości, którą skrywamy i którą powinniśmy bezinteresownie obdarzać innych. Tak robił przecież Jezus…

Prestiż magazyn szczeciński
1( 78)
Styczeń'15