Czy wierzycie w Dżina?

Autor

Joanna Osińska

Świat bywa okrutny. Można mieć wrażenie, że wszyscy tylko czyhają, żeby nas oszukać i okraść. Gdzie nie spojrzymy, tam napadają nas reklamy i krzyczą: Promocja! Kup za pół ceny! Nie przegap okazji - telefon za złotówkę! To samo ćwiczą na nas operatorzy telefonii komórkowej, prywatnych sieci kablowych, bankowcy z ”tanimi” kredytami i ci, którzy chcą z pieniędzmi przyjechać wprost do domu. A że pożyczka jest na niebotyczny procent, to już nieliczni się orientują. Ci, którzy nie biorą pod uwagę konsekwencji tylko pieniądze – wpadają jak śliwka w kompot i zaczynają się dramaty z odsetkami. – Wszyscy chyba pamiętamy tragedie tysięcy ludzi oszukanych w aferze ze złotem w roli głównej. 

Podtrzymałam temat. Wydał mi się bardzo interesujący, zwłaszcza, że zaczął go starszy pan, jak miało się okazać bardzo doświadczony nazwijmy to: w oszczędzaniu. – A tak! Miało być tak pięknie. Niebotyczny procent zarobię siedząc w domu. Znam całą sprawę proszę pani od podszewki, dosłownie, jak własną kieszeń. Nikt wtedy nie dawał takich zysków! – No właśnie i to był już pierwszy poważny alarm! Z całym szacunkiem dla ludzi poszkodowanych, ale nikt nie zwalnia nas z myślenia. To najtrudniejsze w kapitalistycznej gospodarce bez skrupułów, która jak coś weźmie, to już nie odda. Chyba, że jesteśmy współczesnym Rockeffelerem. A jest takich kilku na Ziemi. – Niewielki procent ludzi z potężną kasą rządzi tym Światem, a cała reszta populacji na nich pracuje. Czasem naprawdę się zastanawiam, czy ludzkość dobrze zrobiła schodząc z drzewa. Myślę tu o większości gatunku homo sapiens, bo tylko mniejszość mieszka w willach z basenem, ma pełne konto i jeździ super furą. Wie pani, ja jestem jednym z poszkodowanych w tej „złotej aferze”. Straciłem wszystkie oszczędności, byłem bliski zawału serca, ale jakoś nie chciał mnie trafić szlag. Przemyślałem i zrozumiałem, że trzeba żyć dalej. Po cholerę mi to doświadczenie, to jeszcze nie wiem, ale nauczyłem się z nim żyć, a nawet z niego śmiać. Straciłem pieniądze, a nie życie, a to już dobra wiadomość. Ludzka głupota, w tym moja, nie zna granic. Ludzie tak łatwo dają się oszukiwać, są tacy naiwni. Ku przestrodze podzielę się z panią taką oto historią. …”Małżeństwo postanawia pojechać na golfa. Żona nie bardzo umie, ale postanawia towarzyszyć mężowi, który chce nauczyć ją w to grać. Dostaje do ręki golfowy kij. Pierwsze uderzenie, udane, dalekie (efekt nowicjusza) i nagle słychać dźwięk tłuczonej szyby. Konsternacja. Para postanawia jednak pójść na miejsce wypadku, zobaczyć co się stało i pokryć ewentualne koszty. Znajdują dom, roztrzaskane okno, uchylone drzwi. Wchodzą do środka i obraz strat okazuję się większy niż na początku. Na podłodze leżał pięknie zdobiony, ogromny, ale rozbity dzban. Bardzo przepraszamy. Odzywa się mąż do spokojnego mężczyzny siedzącego w fotelu. Pokryjemy wszystkie starty. Ależ nie trzeba, to ja jestem państwa dłużnikiem. Odpowiedział nieznajomy. Jak to? Pyta kobieta. To proste. Jestem Dżinem, który w tym dzbanie uwięziony był przez tysiące lat, a wy zwróciliście mi wolność. W nagrodę spełnię trzy życzenia. Dwa dla was, a jedno zostawię dla siebie. Zgoda? Zgoda, odpowiedzieli. Więc czego pan sobie życzy? Ja chciałbym, aby na moje konto, co miesiąc wpływało 2 mln dolarów. Proszę, oto tak się dzieje, pana życzenie jest dla mnie rozkazem. A pani czego pragnie? Chciałabym mieć okazałe wille z basenem w najpiękniejszych miejscach Świata. – Pani, już masz. Odpowiedział Mag. A jakie życzenie masz ty, Dżinie? Ja chciałbym spędzić kilka chwil sam na sam z pańską żoną. Muszę się zgodzić w tej sytuacji, odpowiedział mąż. Minęło pół godziny, minęła godzina, druga i trzecia. Po czwartej otworzyły się drzwi. Wyszła nieco zmęczona, jednak zadowolona żona, a za nią Dżin. Usiadł w fotelu, zapalił papierosa i zapytał. A właściwie, to ile wy macie lat? Moja żona 34, a ja 40. Odpowiedział golfista. – I JESZCZE WIERZYCIE W DŻINA?!

 

… Do zobaczenia w następnej podróży…

 

Joanna Osińska

Prestiż magazyn szczeciński
10( 76)
Listopad'14