Życie – to Cel!

Autor

Joanna Osińska

Tym razem miałam sen. Nie o potędze, ale o tym, że jechałam pociągiem. Świat za oknem wydawał się jakiś odrealniony, ale jednak prawdziwy. Był bardziej nasycony kolorami, niecodziennie spokojny i wydawał się lepszy. Patrząc na przemijające krajobrazy czułam ulgę i cudowne poczucie bezpieczeństwa, jakby nie było żadnych problemów. Co za dobrostan, pomyślałam. Tak musi czuć się człowiek szczęśliwy. Bywają takie chwile w naszym życiu, kiedy jest nam lekko, bo zrobiliśmy coś dobrego dla siebie lub innych, np. zdaliśmy trudny egzamin, pomogliśmy komuś w trudnej życiowej chwili, wzięliśmy ślub z największej i odwzajemnionej miłości… Nagle poczułam, że w przedziale nie jestem sama. Uśmiechał się do mnie mnich w brązowej sutannie przepasanej białym sznurem i patrzył tak, jakby znał moje myśli. - W życiu najważniejszy jest cel. Odezwał się ciepłym głosem. Wydał mi się bliski, jakbym go znała od wieków. – Życie z celami bywa nudne i przewidywalne, a wtedy człowiek czuje się jak niewolnik dążąc z góry wyznaczonymi ścieżkami. Ma klapki na oczach i nie widzi, że życie to przygoda. Tak uważa wielu, z którymi rozmawiałam. Odpowiedziałam. – Mają złe podejście do celu. Zaplanowane działanie, to nie więzienie, ale wolność. Ten, który żyje z dnia na dzień, wkrótce popada w chaos. Żeby przeżyć przygodę, trzeba działać, np. uczyć się, poznawać ludzi, obserwować jak zmienia się Świat za oknem. Inni są dla nas jak lustro, w którym można się przejrzeć, a także jak drogowskaz. Słusznie pisała pani w jednym ze swoich artykułów, że nikogo nie spotykamy w życiu przypadkowo. Każdy poznany człowiek ma znaczenie dla naszych wyborów. Przeanalizujmy nasze życie i ludzi spotkanych przez lata. Wtedy zrozumiemy dlaczego znaleźliśmy się w takiej sytuacji jak obecnie, co osiągnęliśmy i dokąd mógł zaprowadzić nas los, gdybyśmy wybrali inaczej. Zawsze w życiu wybieramy – mamy wolną wolę. Ludzie zsyłani na naszą ścieżkę są jak dary losu. Od nas zależy co wybierzemy. Każdego dnia powinniśmy się budzić z ciekawością: co się wydarzy, kogo spotkamy, jakie słowa usłyszymy, co sami zrobimy, prócz tego co należy do naszych codziennych obowiązków. Nie szukajmy celu na siłę. Często wydaje się nam, że nie potrafimy go znaleźć. Zamiast martwić się tym, poświęćmy się jakiemuś zadaniu, a wtedy znajdzie się i cel. Jeśli np. decydujemy się być wolontariuszami i odkrywamy, że to sprawia nam radość, to nagle może się okazać, że celem naszego życia jest pomaganie innym. Wiemy jaki zawód chcemy wybrać, na jakie iść studia. Jeśli chcemy wyjechać za granicę, to najpierw naszym zadaniem będzie nauczyć się języka. Jeśli to osiągniemy możemy wyruszać w świat bez obaw. W pewne cele nie zawsze trafiamy sami. Często dzieje się tak dzięki innym. Spotykamy kogoś, kto powoduje, że nasze życie idzie w konkretną, dobrą lub złą stronę, mimo, że tego nie planowaliśmy. Jeśli to zła droga – nie idźmy nią. Zawsze przestrzega nas intuicja, czujemy, że coś jest nie tak, często jednak nie słuchamy. Pojawia się więc kolejne ostrzeżenie – ludzie, którzy nam tłumaczą, że wybór nie jest dobry. Pytanie tylko, dlaczego tak często nie słuchamy? Myśląc o swoim życiu musimy zacząć nie od dalekiej przyszłości, ale od teraz, od chwili, która trwa, bo oto właśnie w każdej sekundzie wypełnia się nasz los. Żeby dotknąć szczęścia, uczynić siebie szczęśliwym, pamiętajmy o trzech prawdach, które powinny być zawsze z nami: o pasji – zajęciu, które przynosi nam radość i jeszcze jest źródłem utrzymania, o misji – człowiek nie jest stworzony do życia w samotności, musi mieć dla kogo żyć, oraz o poczuciu zadowolenia – z tego co udało nam się dziś zrobić, z pójścia do kina, restauracji, na spacer... Wtedy jest dobrostan, czyli to, co pani czuła, zanim się odezwałem…

Do zobaczenia w następnej podróży…
Joanna Osińska

Prestiż magazyn szczeciński
1( 67)
Styczeń'14