Między światami, część druga

Autor

Joanna Osińska

Wracam do rozmowy zakończonej niespodziewanie w ostatnim wydaniu Prestiżu. Przypomnę, spotkałam, jak to w pociągu, kolejną bardzo interesująca osobę, której zajęcie może wydawać się niektórym dziwne i niezrozumiałe. Pani Helena – EGZORCYSTKA opowiadała mi o światach, które się przenikają, a byty duchowe mogą być bardzo blisko nas i co ciekawe, niekoniecznie to może być dla nas dobre. Nie wszystkie dusze odchodzą, niektóre zostają z nami, inne dosłownie się do nas przyczepiają. Czerpią siłę z naszej aury, a my słabniemy. Tak w skrócie można zrelacjonować pierwszą część tej rozmowy… – Nie wszyscy są potencjalnymi ”żywicielami zabłąkanych dusz” – mówiła dalej pani Helena. To zależy od naszego zdrowia i od tego czy nie próbujemy praktykować czegoś, czego nie umiemy i do końca nie rozumiemy. Człowiek jest źródłem piękna i dobroci. Taki przychodzi na świat. Zmienia go dopiero doświadczenie życiowe i środowisko, w którym się wychował. Dla bytów z tamtego wymiaru jesteśmy jak latarnie, świecimy jaśniej lub słabiej, jesteśmy łatwiej lub trudniej dostrzegalni. 

– Od czego to zależy? – zapytałam. 

– Od energii człowieka, od tego jaki jest, dobry czy zły. Dla każdej duszy w ciele – ziemska wędrówka jest jak uniwersytet. Trzeba się doskonalić, a życie, sposób, w jaki je przeżyliśmy, ile było dobrych, a ile złych uczynków umieszcza nas na wyższym lub niższym poziomie oczyszczenia, wtajemniczenia. Dopiero na samej górze jest niebo. Trzeba na nie uczciwie zapracować. Na pewno miała pani takie doświadczenia, że w towarzystwie kogoś odczuwała pani spokój, ukojenie, myśli były jasne, odeszło zmęczenie, a pojawiło się poczucie bezpieczeństwa i spokoju. To była ta jasna latarnia. I odwrotnie – przy kimś innym czuła pani jak odchodzą siły, słabła pani, czuła się coraz bardziej zmęczona, a w myślach szalał niepokój. Bywa, że ludzie tak się w życiu dobierają: ktoś z dobrą energią zakochuje się w wampirze energetycznym. Z tego dopiero są kłopoty i choroby po latach. Trzeba nauczyć się ochrony i wtedy jest lepiej. A jeśli chodzi o ten inny wymiar, opowiem pani takie zdarzenie. Na pewnym osiedlu, nowym zupełnie, ludzie zaczęli masowo chorować. Nie można było znaleźć powodu. Tracili siły, nie mogli się wyleczyć z ciągłych infekcji, aż w końcu ktoś do mnie zadzwonił i co się okazało. Te domy zostały wybudowane na cmentarzu, który był w tym miejscu 400 lat temu. Ci, którzy budowali teraz to osiedle nie mogli o tym wiedzieć. Bardzo się napracowałam, ale udało mi się odprowadzić wszystkie dusze, oczyścić to miejsce i skończyły się problemy ze zdrowiem. Być może choroby, które nękały tych, co odeszli 400 lat temu, teraz zaatakowały ludzi, którzy bezwiednie zamieszkali na tym bardzo starym cmentarzu. Tak również może być. Z egzorcystami też trzeba uważać. To MUSI być ktoś, kto się na tym zna, w przeciwnym razie dopiero można sobie narobić kłopotu. – Musi być jakiś sposób, aby samodzielnie się bronić przed atakami z innego wymiaru? Jest. Trzeba poprosić Archanioła Michała o nieustaną opiekę i ochronę i swojego Anioła Stróża. Można też zrobić wizualizację zamykania swojej aury, biopola. – Jak? – Wyobrażamy sobie, że otacza nas szklana kula. Wtedy mówmy w myślach: …zamykam się przed złymi duchami, złymi energiami, przed klątwą i wampirami energetycznymi, a  potem machnąć ręką nad głową i znów powiedzieć: otwieram się na boską energię, na dobro, na miłość, na pracę, na wszystko co daje szczęście i radość… Obserwujmy się uważnie. Jeśli coś się dzieje z kimś nam bliskim, człowiek spokojny i dobry nagle zmienia się w awanturnika, to znaczy, że coś jest nie tak. Nie bądźmy obojętni. Być może najważniejsza może okazać się pomoc lekarza, jeśli nie zadziała, wtedy warto pomyśleć o duszy…

Dla moich czytelników znalazłam cytat, jakby z anielskich kart. Poczułam, że powinnam go państwu napisać, choć niezupełnie rozumiem tę potrzebę, ale posłucham intuicji: …”Małżeństwo jest zjednoczeniem dwóch dusz połączonych miłością, wzajemnym szacunkiem i oddaniem. Świadczy o pragnieniu pogłębiania więzi z biegiem czasu. Ślub jest dowodem na silnie ugruntowaną wiarę w moc miłości. Każdego dnia tchnijcie życie w tę wiarę”… Do zobaczenia w następnej podróży.

Prestiż magazyn szczeciński
3( 61)
Czerwiec'13