Między światami

Autor

Joanna Osińska

To miała być podróż do domu, a okazała się wycieczką w nieznane i trochę przerażającą. Kiedy oglądamy horrory, zwłaszcza te związane z przenikaniem się światów: duchowego i fizycznego, zastanawiamy się czy to możliwe? 

- To, co się dzieje w ostatnim czasie, przechodzi ludzkie pojęcie - mówi pani Helena. -  Jest bardzo dużo opętań, zwłaszcza przez demony, czyli te najgorsze duchy, najbardziej niebezpieczne. One mogą zmienić nam charakter. Nagle możemy zacząć bluźnić, atakujemy najbliższych, zmienia się nam głos. Stajemy się kimś innym. To znak, że zawładnął nami demon. Nie wszystkie dusze są demonami - opowiada z zaangażowaniem moja współpasażerka - egzorcystka. 

Kiedy dowiedziałam się, że rozmawiam z egzorcystą, trochę się zdziwiłam. Większość z nas widzi w tej roli głównie księży. 

- Poza tym egzorcyzmy i opętania w dzisiejszych czasach? - zapytałam. 

- I to coraz więcej - odpowiedziała Helena. - Żeby chronić się przed duszami, które z jakichś powodów nie odeszły do swojego wymiaru, musimy być zdrowi fizycznie i psychicznie. Dziś żyjemy w nieustającym stresie. On osłabia naszą aurę, odbiera siły witalne, optymizm i radość życia. Nasza osłona przed zewnętrznymi niebezpieczeństwami jest coraz słabsza. Dlatego jesteśmy narażeni na atak” niechcianych gości”. Jest jeszcze inna przyczyna. Jeśli odchodzi ktoś bliski, a my wciąż po nim rozpaczamy, to jednocześnie trzymamy tę duszę przy osobie. Ona nie może się uwolnić i zostaje przy nas. Wtedy stajemy się jej żywicielem w obrębie naszej aury. Jeśli trwa to lata, to słabniemy, chorujemy, pogarsza się nasze zdrowie.  

- …Ale to nie są demony. 

- Nie, a dodam, że dusze, które są przy nas niekoniecznie muszą być związane z naszymi bliskimi. 

- Czy wszyscy jesteśmy opętani, czyli mamy wokół siebie jakieś zabłąkane byty?

- Oczywiście nie wszyscy. To zależy od naszej kondycji. Również od nieodpowiednich praktyk. Jest wiele osób, które ciekawi tamten wymiar. Chcą go poznać, ale robią to nieumiejętnie. Przestrzegam też osoby, które są chore, np. przeziębione, aby nie wybierały się na cmentarz. Niektórzy nawet chodzą w takie miejsca na spacer. Proszę tego nie robić, jeśli nie ma takiej potrzeby.

- Zaczynam się bać. Jak się zorientować, że coś jest nie tak?

- Zaczyna się dziać coś z naszym zdrowiem albo z naszym charakterem. Byliśmy spokojni, a nagle od jakiegoś czasu jesteśmy nadpobudliwi lub nawet agresywni. To może być też proces, który trwał przez lata. Często się zdarza, że o kimś w rodzinie mówimy: co się stało z tym człowiekiem, zupełnie się zmienił? Zwróćmy uwagę też na nałogi. One również mogą być skutkiem opętania, np. alkohol. 

- Czy zawsze to jest powód opętania, alkoholizm, narkotyki, papierosy, uzależnienia od seksu, agresja…? Można wymieniać.  

- Nie, ale to bardzo częsta przyczyna. Choroby psychiczne - to już zaawansowany stan. 

– Jak uwolnić dusze, które są przy nas, a jednocześnie uzdrowić siebie? 

Musi pani wiedzieć, że każdy człowiek, również każda dusza ma do wykonania konkretne zadanie. Do czegoś zostaliśmy powołani. Dlatego to ważne, żebyśmy znajdowali się w odpowiednim wymiarze. Człowiek na ziemi, dusza – nazwijmy to, w swoim świecie. Niektórzy wierzą w reinkarnację. Może to jest cel duszy - czekać na kolejne wcielenie, ale pytała pani, jak się uwolnić? Niektórzy mają dar i mogą to zrobić samemu. To się czuje jak, np. poprzez modlitwę za te dusze i wizualizacje, że oto odprowadzamy je myślami do Światła. Dla innych niezbędni są egzorcyści. I wcale ten proces nie musi wyglądać jak na filmach, na których ofiara wije się w konwulsjach. Ja to robię na odległość. Muszę tylko znać imię i nazwisko osoby. 

Wie pani, że to brzmi przynajmniej fantastycznie? 

– Tak, ale wiem również, jak wielu osobom pomogłam, a to już wcale nie jest fantastyka… 

Byłyśmy dopiero w połowie drogi do Szczecina. Rozmowa się rozwijała. Najciekawsze dopiero miałam usłyszeć… c.d.n.

Pani Helena jest najprawdziwszą osobą. W dobie Internetu można ją łatwo odnaleźć. Piszę o tym, by uwiarygodnić ten wywiad. Zdaje sobie sprawę, że jego temat nie jest zwyczajny. Do zobaczenia w następnej podróży…

Joanna Osińska

 
Prestiż magazyn szczeciński
2( 60)
Maj'13