Jak się cieszę, że wróciły!

Podróże w pociągu… Jak się cieszę, że wróciły! Mam państwu tyle do opowiedzenia. Mnóstwo prawdziwych historii, prosto z życia zasłyszanych w kolejowym przedziale na trasie Szczecin - Warszawa, Warszawa - Szczecin. Są jak księga mądrości. Wiele mnie już nauczyły. Mam nadzieje, że moich czytelników także zainspirują. Posłuchajcie kolejnej historii…
„Wstąpił do Piekieł, a nie po drodze mu było”…
…lub jej, albo obojgu. Rozstania to prawdziwy film o zabijaniu, głównie psychicznym. Zaczęła opowieść moja nowa współpasażerka.

Autor

Joanna Osińska

Żadna ze stron nie ucieknie od „razów”, żeby nie wiem jak była twarda. Ci, którzy od stresu rozstania uciekają natychmiast  w kolejne miłości,  odraczają tylko wykonanie wyroku. Przeszłość będzie ich nękać, jak zły sen w najmniej oczekiwanych momentach, a już na pewno chwilach zwątpienia w ten nowy związek. - Skąd tyle rozczarowania w tym, co pani mówi? Zapytałam… - Z doświadczenia oczywiście. Odpowiedziała. Trochę już przeżyłam i doświadczyłam samych nieudanych miłości. Nie wiem, czy to życiowy pech, czy może nieumiejętna ocena sytuacji, a może zbyt wysokie wymagania w stosunku do mężczyzn. Zaczyna się zawsze tak samo, pięknie i romantycznie. Potem jest coraz gorzej, im bardziej ludzie się poznają, tym bardziej widzą swoje braki. Czasem nawet wielka miłość nie wystarcza, żeby się poświęcić  związkowi, no chyba, że świadomie decydujemy się na bycie poddanym.  Niewolnictwo nigdy mi nie odpowiadało. Nie ma recepty na udany związek. Ludzie są tak różni, że brak jednej instrukcji obsługi. Nie umiem postępować  z mężczyznami

- A może oni nie umieją postępować z Panią? Zauważyłam. Moja rozmówczyni była kobietą bardzo dojrzałą, ale wciąż ładną, zadbaną i pełną energii. Dziwił mnie trochę jej zrezygnowany ton. Sprawiała wrażenie kogoś, kto ma dużo siły i planów na przyszłość. Tacy ludzie nie rezygnują, nie poddają się… - Czas spojrzeć prawdzie w oczy: ani ja nie potrafię postępować z mężczyznami, bo nie umiem  im ustąpić  i zamienić się w kotkę na gorącym dachu, ani oni ze mną, bo nie są czuli i empatyczni. Nie mają klasy i obycia. Czy to do cholery takie nie męskie – przytulić kobietę i powiedzieć kochanie, nie do końca masz rację, posłuchaj… Proszę pani, można mieć  wiele planów i marzeń,  ale życie bez miłości nie ma sensu,  jest smutne, nie ma smaku, nie ma siły. Upływa z dnia na dzień. Mało jest ludzi samowystarczalnych, dla których pasja jest wszystkim. To wyjątki, które tylko potwierdzają regułę. Dla nas „normalnych” lub „przeciętnych” najgorsze, co może się zdarzyć, to samotność.  Na ile wycieczek można pojechać samemu, ile domów można wybudować, ile prestiżowych samochodów można w życiu mieć, ile chwilowej przyjemności, romansów?  Wiele, ale co z tego, kiedy wciąż niema bratniej duszy. Świeca się wypala.  Jest pani dziennikarką. Opisze pani tę rozmowę. Zgadzam się, ale proszę zaznaczyć  ważny wątek dla tych kobiet, które żałują, że poświeciły swoje życie rodzinie. Trzeba napisać wprost, że to one są wygrane, a nie te z sukcesem zawodowym i pękatym kątem. Te pierwsze wracają do domu z wnukami czyli swoją przyszłością , a te drugie mimo pięknej willi mają puste mury i zabójczą samotność.  Każdy będzie miał to na co zasłużył… To również dotyczy mężczyzn. Zamiast w raju lądujemy nagle w piekle, a nie braliśmy takiego scenariusza pod uwagę. Często się zdarza, że najważniejsze wnioski wyciągamy za późno.

- Co robimy źle w naszym życiu? - Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, najlepiej każdego dnia robić rachunek sumienia.  Zanim zrezygnujemy z miłości, małżeństwa, narzeczeństwa, macierzyństwa, kariery, z marzeń - zastanówmy się jakie mogą być tego skutki w przyszłości.  Upadamy i wstajemy. To nauka w praktyce. Musimy umieć wyciągać z niej wnioski. Dziś za szybko żyjemy i za dużo przez to tracimy. Nie mamy czasu dla siebie i na myślenie o tym, co najważniejsze.  Jesteśmy ludźmi, a nie robotami. Dlaczego więc zachowujemy się tak mechanicznie? To mnie martwi, ale co tam! Póki jesteśmy wszystko może się zdarzyć, a ja spotkam jeszcze wielką miłość… Niech Pani to opisze, może komuś moja historia na coś się przyda. 

Do zobaczenia w następnej podróży… I pamiętajcie, każdy wojownik światła wie, że wszystkie stoczone ongiś walki czegoś go w końcu nauczyły… (P.Coelho, Podręcznik wojownika światła).

Joanna Osińska

Prestiż magazyn szczeciński
1( 59)
Kwiecień'13