Taki ślub, to poproszę

- Nie wiedziałam, że tak można. Internet, to jednak kopalnia informacji, choć przyznaję, że podpowiedziała mi koleżanka, czego szukać... Tak zaczęła swoją opowieść młoda dziewczyna, do której dosiadałam się w „Warsie”.

Autor

Joanna Osińska

Tylko przy niej było wolne miejsce i przyznaje, na szczęście dla mnie. To była bardzo energetyczna osoba. Po prostu promieniowała szczęściem. Pomyślałam: jest zakochana i szczęśliwa. Tak też się do niej odezwałam.

- A skąd pani wie? Zapytała uśmiechnięta.

- Widzę. A co jest źródłem tego szczęścia?

- Oczywiście miłość. Spotkałam wspaniałego mężczyznę i będzie ślub, ale zupełnie niezwykły.

- Taki powinien być każdy ślub.

- Tak, ale rzeczywistość bywa skrzecząca. Nie chcę cywilnego. Tam pary młode depczą sobie po piętach. Kiedy jedni składają życzenia, inni tuż obok szykują się do wejścia na salę ślubów. Ma się wrażenie, że pracuje taśma produkcyjna, a ta chwila ma być przecież wyjątkowa. Chciałabym mieć wrażenie jakby świat się zatrzymał, by przyjrzeć się tym ludziom, którzy obiecują sobie bycie razem do końca życia.

- A ślub kościelny?

- Myślałam o tym, ale trochę straciłam zaufanie do księży. Nie wolno ich wrzucać do jednego worka. Na pewno większość to wspaniali ludzie z prawdziwym powołaniem. Ostatnie afery w Kościele związane z molestowaniem nieletnich zburzyły jednak mój spokój. Nie umiem już bezkrytycznie przyjąć tego, co ofiarowuje mi kapłan. Poza tym, kiedy mówi o małżeństwie, to czy wie o czym mówi skoro nigdy nie miał żony, obowiązków związanych z wychowaniem dzieci, utrzymaniem rodziny? Nie jestem tego pewna. Świat się zmienia. Ludzie oczekują prawdy, która daje siłę. Taką prawdę dają  autorytety. Na przykład Jan Paweł II, wg. jego nauk powinni działać duchowni pasterze. Zwykłym ludziom trudno je czasem zrozumieć. Ja rozumiem i bardzo mi w życiu pomagają.

- To, jeśli nie kościelny, ani cywilny, to jaki ma być ten ślub wymarzony i wyjątkowy?

- Będzie humanistyczny. Tak się nazywa rodzaj tej uroczystości. U nas jeszcze nie ma mocy prawnej, trzeba taki ślub potem legalizować w urzędzie. To trochę tak, jak kiedyś było u nas w Polsce z kościelnym. Do pełni szczęścia i legalności potrzebny był także cywilny. Ten humanistyczny ma swojego mistrza. Ceremonia może odbyć się tam, gdzie pragną młodzi. Czytałam, że niektórzy zawierają związek małżeński na rowerach, pod wodą, w ZOO, w lesie. Ja będą miała wymarzony ślub w łanie żyta. Moja kochana babcia mieszka na wsi i ma pole żyta. Zgodziła się na ten szalony pomysł. Uroczystość będzie w sierpniu, przed dożynkami. Chodzi o to, aby goście nie narobili dużej szkody. Mam już umówione z wujem jak położymy zboże w specjalne chodniki do mojej uroczystości: miejsce dla pary młodej, dla świadków, dla gości. Potem to, co musi stać się dywanem zetnie się kosą, bo kombajn położonego zboża nie zbierze. Boże! Co to będzie za ślub!. Mój przyszły mąż jest zachwycony i też czeka z niecierpliwością. Już myśli nad słowami przysięgi. Podczas humanistycznej uroczystości, to przyszli małżonkowie sami piszą co i jak chcą przysięgać.

- A w co będziesz ubrana?

- Dobrze, że pani o to pyta. Niewinność to klucz. Będę boso, w lnianej, białej sukience i wiankiem z polnych kwiatów na głowie. Może brzmi banalnie, ale mi się podoba. Marzę o tej chwili.

- A skąd pomysł z żytem?

- Żyto to dla mnie symbol chleba, dostatku, bezpieczeństwa i bożego błogosławieństwa. Prawdziwy dar dla człowieka od cudownej Siły, która stworzyła Świat z miłością. Nie ma lepszego miejsca, aby przysięgać sobie wierność i bycie razem na zawsze…

Małżeństwo: tak nazywam wolę tworzenia we dwoje jednego, które jest czymś więcej od tych, co je stworzyli.

Fryderyk Nietzsche — To rzekł Zaratustra (Mowy Zaratustry: O dziecku i małżeństwie)

Do zobaczenia w następnej podróży…

Prestiż magazyn szczeciński
4( 55)
Kwiecień'12