Bez kompromisów
Pod koniec ubiegłego wieku koncern z Hamamatsu miał w swojej ofercie motocykle o pojemności 600cm3 mogące spełniające oczekiwania praktycznie każdego motocyklisty. Wszystko zaczęło się od YZF600R Thundercat, która w zamyśle miała być motocyklem sportowym, jednak ze swoją stalową ramą i silnikiem coraz słabiej radzącym sobie z wysoką masą powoli nie maiła co robić w klasie Supersport i ewoluowała w stronę sportowej turystyki. Powstałą lukę miał uzupełnić nowy ultrasportowy motocykl, więc szefostwo Yamahy skrzyknęło swoich inżynierów, w efekcie czego w 1999r. wydali oni na świat YZF-R6.
Dość szybko można było uświadomić sobie, iż hasłem przewodnim budowy był przede wszystkim „Hardcore”. Jestem przekonany że projektanci „er-szóstki” w dzieciństwie nie wierzyli w świętego mikołaja, nie płakali na „Królu lwie”, a zamiast kaszki mannej na śniadanie zajadali się krwistymi stekami. Notabene na czas projektu ich słownictwo zostało zubożone o słowa takie jak: komfort, kompromis, półśrodki czy funkcjonalność. Miał powstać ostry sprzęt, a nie zlepek przypadkowych i odgrzewanych części z firmowego magazynu. R6 otrzymała nowiutką aluminiowa ramę Deltabox II oraz zupełnie nowy silnik. Dysponował on mocą 120KM, co w swojej klasie zaznaczyło się w historii jako pierwsza jednostka napędowa uzyskująca w przeliczeniu 200KM z litra pojemności. Skrócona konstrukcja skrzyni biegów usztywniła ramę oraz scentralizowała masę pozwalając jednocześnie na wydłużenie do 574mm tylnego wahacza. Przednie zawieszenie to również najwyższa półka w klasie z widelec o sowitej średnicy rur nośnych wynoszącym 43mm. Zarówno przednie jak i tylne zawieszenie posiadało pełną regulację umożliwiając użytnikowi perfekcyjne spersonalizowanie. Powstał całkowicie seryjny motocykl nadający się do jazdy torowej bez potrzeby jakiejkolwiek modyfikacji. W momencie premiery „er-szóstka” w torowych testach klasy „600” wytarła o podłogę praktycznie wszystkie „Supersporty” z konkurencyjnych stajni.
Chcąc pozostać liderem Yamaha praktycznie co dwa lata udoskonalała swój produkt. W roku 2001 zmianie uległa stylistyka jednak przede wszystkim zmieniono tłoki jak również zredukowano masę oraz obniżono jej środek. Dwa lata później zmieniono blisko 90% części a wyrzucone na śmietnik gaźniki zastąpiono wielopunktowym wtryskiem paliwa. W roku 2006 YZF-R6 zbudowano całkowicie od nowa. Dodano mocy, poprawiono i tak doskonałe hamulce oraz obniżono masę. Naostrzono i tak już bardzo ostry sprzęt.
Yamaha R6 to ukłon w stronę fanów sportowych motocykli, pożerających adrenalinę i walczących z konkurentami oraz winklami na torach wyścigowych. Użytkowanie jej w mieście do dojazdów do pracy to swiętokradztwo. W wolnym czasie jest jak lekarstwo na odreagowanie od natłoku codzienności. Pomimo łatwości prowadzenia jest to wymagający sprzęt. Trzeba podchodzić do niego na chłodno i z szacunkiem gdyż mało doświadczony jeździec może z łatwościa dostać od „er-szóstki” dość bolesnego w skutkach prztyczka w nos…
