Graficzna rewolucja
Jeśli myślimy o Polsce i ludziach tu mieszkających zwykle jako pierwszy pojawia nam się obraz sprzed 1989 roku. Te czasy minęły bezpowrotnie, a dziś to kraj dynamicznie rozwijający się, pełen możliwości i wciąż bardzo chłonny na ludzi z niestandardowymi umiejętnościami. Ludzie są ciekawi świata, nie mają kompleksów, świadomie tworzą swoją przyszłość...
Opiniotwórczy blog Polish Graphic Revolution w zamieszczonym przez siebie wstępie przede wszystkim zwraca uwagę na polskich grafików i ilustratorów, którzy należą do tej nieprzeciętnie uzdolnionej grupy. I faktycznie przeglądając ich twórczość nie sposób nie zauważyć, że polska grafika powróciła na należne jej miejsce.
Wśród „gorących” nazwisk współczesnej ilustracji i grafiki znalazły się dwa pochodzące ze Szczecina. Są to Alicja Gapińska i Dominik Bułka.
To co ich łączy oprócz talentu i miejsca zamieszkania to uczelnia, Wyższa Szkoła Sztuki Użytkowej (aktualnie Akademia Sztuki), a także praca, która jest jednocześnie pasją i twórcza wolność, która w tym temacie uznawana jest za najcenniejszą.
Dominik na stałe współpracuje z londyńskim magazynem MC; ma na koncie prace m.in. dla Elle, Twojego Stylu, Existence, Fashion Magazine, Exklusiv oraz czasopisma Laif. Współautor nominowanej do nagrody Fryderyka okładki płyty „Ano" zespołu BIFF jest także odpowiedzialny za billboardową akcję Środka Miasta, Szczecin.fm. i oprawę graficzną festiwalu Boogie Brain. Niejako odkryła go kilka lat temu znana dziennikarka i publicystka Zuzanna Ziomecka, dzięki której Dominikiem zainteresowała się jedna z największych warszawskich agencji opiekujących się młodymi grafikami.
Dominik inspiruje się popkulturą. W kręgu jego zainteresowań są, jak to sam kiedyś stwierdził przed jedną z autorskich wystaw: „landrynkowe kolory, tatuaże, cytaty ze srebrnego i złotego ekranu, cynizm, brecht, rozluźnienie obyczajów i nabijanie się z kultu ciała, tudzież przemocy, popkultura pełną gębą bez roszczenia sobie praw do odpowiedzi na pytania nurtujące młodego Wertera, do cholery z nim!”
W działaniach stricte autorskich nie przeszkadza mu projektowanie dla poważnych firm, czy braniu udziału w wielkich kampaniach reklamowych. Tu, wbrew pozorom, także może pozwolić sobie na artystyczną wolność.
Druga postać, której nie należy przegapić to Alicja Gapińska. Ponad rok temu ukończyła z wyróżnieniem Wyższą Szkołę Sztuki Użytkowej na kierunku grafika. Jest aż czterokrotną stypendystką Prezydenta Miasta Szczecin. Projektuje plakaty a także okładki do książek (głównie dla najmłodszych czytelników). Coraz częściej jej nazwisko pojawia się w zagranicznych portalach poświęconych grafice i szeroko pojętemu designowi. Chętnie również wystawia się w galeriach. O swoim dorobku mówi dość skromnie.
– Z mojej twórczości lubię plakaty, które powstały na studiach, szczególnie plakat „Makbet”, który dostał się na 20 Biennale Plakatu Polskiego w Katowicach. Dla mnie to było wielkie wydarzenie i radość, bo byłam na drugim roku studiów, czułam się naprawdę wyróżniona – opowiada Gapińska. – Jestem też zadowolona z ilustracji jakie ukazały się w tygodniku Przekrój. Jeśli chodzi o rynek szczeciński, wiem, że seria plakatów dla Baltic Neopolis Orchestra na cykl koncertów pt. „Włącz orkiestrę” ma pozytywne komentarze wśród odbiorców, więc też to mnie bardzo cieszy.
Alicja inspiracje czerpie z życia i twórczości innych. Na jej liście „bohaterów” znajdują się, między innymi: James Jean, Ovi Nedelcu, Adam Pękalski, Grzegorz Marszałek, Jerzy Duda Gracz i Leszek Żebrowski.
– Nie jestem autorytetem żeby wypowiadać się o poziomie polskiej ilustracji, ale sądzę, że jest na wysokim poziomie, szczególnie widać to ostatnio – ocenia. – Wydawnictwa w końcu zainwestowały w bardzo zdolnych debiutantów, a także ilustratorów młodych ale już z dużym i dobrym dorobkiem.
Takich właśnie jak Dominik i Alicja.
