Seks jest piękny i dzieci muszą o tym wiedzieć…

Joanna Osińska Dziennikarka TVP

Autor

Joanna Osińska

 

„Seks jest piękny i dzieci muszą o tym wiedzieć…” - To zdanie dosłownie zelektryzowało przedział pociągu relacji jak zwykle, czyli: Warszawa – Szczecin, Szczecin - Warszawa.

Jak to dzieci muszą o tym wiedzieć? - Oburzyła się starsza pani siedząca przy oknie. Przecież to nie jest temat dla nich. Jestem babcią. Mam wnuki, które chodzą do przedszkola i podstawówki. Jak to miałabym z nimi rozmawiać na tak wstydliwe tematy przeznaczone tylko dla dorosłych? - Kobieta była szczerze poruszona.

- Ja jestem matką i też nie wyobrażam sobie takich rozmów z moimi dziećmi. - Odezwała się kobieta ok. trzydziestki, siedziała przy drzwiach i sprawiała wrażenie zmieszanej, jakby nie wierzyła, że zabiera głos w tej dyskusji.

Mężczyzna, który wsadził kij w to mrowisko nie krył satysfakcji.

- No właśnie. Dotarliśmy do sedna sprawy. Skąd biorą się problemy ludzi z ich własną seksualnością? Z rodzinnego domu, w którym rządzi tabu, ze wstydu, którym nas karmią od najmłodszych lat. Mamy nie przyglądać się własnemu ciału, bo to grzech, a już oglądać goliznę płci przeciwnej – to wieczne potępienie i ognie piekielne. Dotyk, który sprawia przyjemność, obcowanie z własnym ciałem, poznawanie je? Dziecko, co robisz! Bój się Boga. Tak nie wolno… Jesteś chory. Musimy iść do lekarza… Wielu, którzy słyszeli takie słowa, czy znaleźli się w podobnej sytuacji bardzo często mają - już jako dorośli, problemy w życiu seksualnym. Zablokowani za młodu pozostali okaleczeni na całe życie. To także źródło dewiacji, zboczeń, tragicznych problemów. Chroniąc dzieci przed ich własnym ciałem i popędami, zabraniając im poznawania samego siebie, bez wyjaśnienia jak ten mechanizm działa - rodzice czy opiekunowie robią straszną krzywdę, wręcz spustoszenie w psychice dziecka, a potem dorastającego człowieka.

- A w ogóle, to kto pan jest, że tak pewnie o tym tabu rozprawia? – zapytał dotąd cichy i spokojny, jakby nie zainteresowany, dojrzały już mężczyzna. Nazwałam go Profesorem.

- Osobą, która zna nie tylko teorię, ale również praktykę - odpowiedział (powiedzmy) Nauczyciel.

- … Ale w takim razie, co mamy mówić dzieciom: słuchajcie maluchy „bzykajcie się jak króliki, bo to fajne i nie ma się czego wstydzić? Jestem jeszcze młody, nie mam własnych dzieci. Lubię seks, ale poznawałem go sam. Trochę czytałem w tajemnicy przed rodzicami, ale większość moich znajomych też tak robiła. Takie jest życie i już. Uczymy się na błędach. Nie umiałbym pogadać o tym z moimi przyszłymi dzieciakami.

- Bo nikt z bliskich z tobą na ten temat nie rozmawiał. To akurat proste. A te błędy, o których wspomniałeś mogą być brzemienne w skutkach. Lepiej ich unikać. Zwłaszcza, gdy są niechciane.

Cisza. Czekanie. Kto się odezwie. Nauczyciel.

- Widzę, że jednak nasza rozmowa daje do myślenia. Podam więc przykład. W dzieciństwie słuchamy bajek o miłości, o księżniczkach. o książętach na białych koniach, którzy przybywają aby kochać i chronić przed złą czarownicą. Kiedy jesteśmy więksi słyszymy, że najważniejsze miejsce w rodzinie, to stół, który łączy jak chleb powszedni…, ale, że łączy także wspólne łóżko? Tego już nie słyszymy. Warto zaznaczyć, że wcale nie musi chodzić o seks. Nie za każdym razem. Łóżko bywa najlepszym miejscem na rozmowę. Słyszeliście o tym w bajkach z dzieciństwa? To sanktuarium i azyl.

Łóżko to miłość dnia codziennego. Wygodne miejsce do opowiadania o kolejnym dniu, który właśnie minął, miejsce bliskości. A czułość między słowami, to spełnienie. Pocałunek, dotyk w tym wszystkim stawiają kropkę nad “i”. Mówią więcej niż kilka zdań: dobrze wybraliśmy naszą drugą połowę. Dobrego wyboru dokona jednak tylko ten, który od maleńkiego uczony był akceptacji samego siebie. Inaczej nie umiałby szczerze i z oddaniem pokochać drugiego człowieka.

Dlatego proszę, mówcie swoim dzieciom o miłości w pełnym tego słowa znaczeniu, że to nie tylko stan ducha czy serca, ale też ciała. A ono daje sygnały, które trzeba umieć rozpoznać. Wasze dzieci muszą o tym wiedzieć, żeby doznać pełni szczęścia, odrzucić fałszywy wstyd i zakłamanie.

 

„Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem.
Żeby się wznieść musimy się mocno objąć”.

 

 

Lekka sałatka do białego wina reńskiego na wieczór…

 

Paluszki karbowe lub krewetki koktajlowe, papryka czerwona, sałata lodowa, majonez, śmietana, żółty ser, 3 jaja, kapary w zalewie lub czosnek świeży (do wyboru - co kto lubi), ananas. Pieprz.

Paluszki pokroić w plastry grubości ok. 0,5 cm. Paprykę, ser, ananasa i jaja na twardo w dość drobną kostkę. Śmietanę zmieszać z majonezem w proporcji 1:1, dodać czosnek lub kaparki i pieprz. Sałatę porwać (nie pokroić!) w strzępki. Całość wymieszać w dużej salaterce zalewając w końcowej fazie przygotowanym sosem.

 

Do zobaczenia w następnej podróży…

Joanna Osińska

 

Prestiż magazyn szczeciński
( 38)
Październik'10