“Kto mieczem wojuje, od miecza ginie“

Joanna Osińska Dziennikarka TVP

Autor

Joanna Osińska

 

Niech mi ktoś powie, czy Polacy zwariowali? Jesteśmy w Unii Europejskiej, jesteśmy coraz bardziej wykształceni, jeździmy po świecie. Żyjemy w czasach Oświecenia. O co chodzi z tym krzyżem przed Pałacem Prezydenckim ?

Dyskusja zaczęła się już od stacji Warszawa-Centralna. Mężczyzna, który zaczął tę rozmowę już do przedziału wszedł bardzo wzburzony. Widać było, że stało się coś, co jego nerwy wystawiło na wielką próbę.

-Mieszkam w Goleniowie. Oglądam tę awanturę w telewizji. Oczom i uszom nie wierzę. Wreszcie postanowiłem sprawdzić osobiście, czy to, co pokazują jest prawdą więc pojechałem do Warszawy. Okazało się, że rzeczywistość jest jeszcze gorsza niż ta pokazywana w mediach. Garstka ludzi, dosłownie - tyle, co kot napłakał, szantażuje cały kraj i wystawia nam opinie dewotów w Świecie.

- Jaka garstka? Widział pan ilu było ludzi, kiedy chcieli przenosić krzyż. Wtrąciła kobieta, po której wyraźnie było widać, że nie opuszcza żadnych świąt kościelnych, a już na pewno niedzielnych mszy.

- Proszę pani, z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że ogląda pani telewizje bez zrozumienia. Tych pseudo obrońców krzyża było wtedy może 30-50-ciu. Głównie rozhisteryzowanych dziadków, którzy boją się w domu sami umrzeć, więc wystają z innymi sobie podobnymi na ulicy. Mają wreszcie zajęcie na dodatek ideologiczne! Życie znów nabrało sensu. Coś od nas zależy. Hurra, myślą sobie, idę pod krzyż z parasolką, może komuś znów, jak za dawnych dobrych czasów zdrowo przypieprzę!! Przecież walczę w dobrej sprawie… To dziady i dewoty. Krew mnie zalewa jak myślę o tym, co się tam dzieje.

- To pan nic nie rozumie z tego, co pokazują w telewizji. Odparowała rozmówczyni, której twarz z każdą chwilą nabierała ostrzejszego wyrazu. W dniu próby usuwania krzyża było tam więcej niż 50 osób.

- …ale kobieto, odezwał się coraz bardziej poirytowany mężczyzna, przecież ta reszta to byli zwykli gapie, którzy chcieli zobaczyć spektakl ludzkiej głupoty na własne oczy. Na dodatek owa garstka obrońców krzyża, tych dziadów kalwaryjskich, tych…, słów mi brak, o mało, co nie pobiła księży i harcerzy, którzy przyszli krzyż zabrać. Jakby się wzięli za łby, to dopiero byłaby gratka dla gapiów.

- Mówił pan, że był pod krzyżem i rzeczywistość przerosła oczekiwania. Co pan tam zobaczył. Tym razem do rozmowy włączył się młody mężczyzna siedzący przy oknie.

- No proszę pana… Dziś było tam dosłownie kilka osób. Jedni klęczeli przed zdjęciem Kaczyńskich i się modlili, inni zapalali znicze, jeszcze inni oglądali zdjęcia z pogrzebu pary prezydenckiej, które są tam eksponowane, a ponad tym wszystkim unosił się skrzeczący głos ze szczekaczki - takiego mikrofonu na ramię. Oczywiście szczekał jakiś stary dziad, który bredził o wojnie z bolszewikami. No ludzie, ratunku…! Przed Pałacem prezydenckim takie jaja? Przepraszam, za mój nie wyszukany język, ale naprawdę trudno opanować emocję. Widziałem przechodzących obcokrajowców, którzy na chwilę przystawali, żeby zobaczyć, co się dzieje, a potem odchodzili z cierpkim uśmiechem z dezaprobatą kręcąc głową.

- Ci obcokrajowcy pewnie tak jak pan, nie mieli poszanowania dla krzyża. Odezwała się bardzo już zdecydowanie nasza “dewotka”. Zapanowała cisza przed burzą. Na wszelki wypadek zapadłam się w fotel, żeby tornado mnie ominęło. Facet z Goleniowa patrzył oczami wściekłego psa, ale widać było, że próbuje się opanować.

- Tacy jak pani nie mają poszanowania dla krzyża!!! Cyrk na ulicy? Czy tak ma wyglądać czczenie symbolu chrześcijaństwa. Czy pani nie widzi, że niektórzy politycy na głupocie takich, jak pani chcą zbić kapitał? Moja mądra matka powiadała, że jak Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera, więc lepiej niech Pani zacznie modlić, żeby uniknąć ewentualnej kary. Kto mieczem, a bardziej w tym wypadku krzyżem wojuje, ten od krzyża może zginąć. Na szczęście pociąg właśnie wjechał na stacje Szczecin Główny i ofiar tej rozmowy udało się uniknąć. Do zobaczenia w następnej podróży.

 

"Nie do wiary jak często trudno jest obrócić czyn w myśl...” Karl Kraus

 

Żeberka Krzyżowca

 

Ok. 1 kg żeberek wieprzowych, oliwa, czosnek, włoszczyzna, ziele angielskie, listek laurowy, rozmaryn, kminek, majeranek, cebula. Nie używamy soli.

 

Żeberka dzielimy na porcje. Przygotowujemy marynatę z oliwy, czosnku i utłuczonych w moździerzu ziela angielskiego, listka i rozmarynu. W tej marynacie ściśle układamy żeberka i pozostawiamy w lodówce na ok. 48 godzin. Następnie otaczamy w mieszance z kminku i majeranku i pieczemy na plastrach cebuli. Podajemy z pieczywem ciemnym.

 

 

Do zobaczenia w następnej podróży.

Joanna Osińska

 

( 37)
Wrzesień'10