„Pętla” z BrzydUlą
Spotkaliśmy panią w Polskim Radiu Szczecin. Co panią tutaj sprowadza?
Nagrywam teatr radia autorstwa i w reżyserii Krzysztofa Czeczota, mojego kolegi z pracy. Poznaliśmy się na planie „BrzydUli” i Krzysiu zaprosił mnie do tego projektu. Przed sekundą skończyłam nagrywać scenę z panem Jerzym Trelą. Wczoraj nagrywałam też fragment z Mateuszem Damięckim. Jeśli chodzi o pracę głosem z nim spotkaliśmy się już wcześniej, ponieważ razem nagrywaliśmy dubbing do produkcji Disney’a. Teraz mieliśmy okazję spotkać się ponownie w Szczecinie.
Zdradzi nam pani o czym będzie ta historia?
Jest bardzo skomplikowana i zapętlona, nosi właśnie tytuł „Pętla”. Mam w niej stosunkowo małą rolę narzeczonej głównej postaci Antoniego, którego gra Mateusz Damięcki. Nie wiem czy tak do końca mogę zdradzić o czym jest historia. Zdradzę jednak, że jest bardzo smutna, dramatyczna i nieco potworna.
Brzmi jak horror.
Tak, zdecydowanie to jest psychodeliczny i trudny tekst. Miałam jednak okazję pracować z bardzo fajnymi aktorami i znowu spotkać się z Krzysztofem Czeczotem. Tłumaczyłam także jedną scenę na język niemiecki. W tej sztuce jest kilka scen obcojęzycznych. Jedna zagrana po rosyjsku, jedna po angielsku i jedna po niemiecku.
Czy praca z tekstem w radiu jest trudniejsza niż ta na scenie, gdzie może pani pomagać sobie ciałem i mimiką?
Dla mnie trudniejsza, ponieważ nie robiłam tego wcześniej. Myślę jednak, że mogłabym w tym odnaleźć się na dłużej. Podoba mi się to. Tak na prawdę w radiu nie mogę pomóc sobie gestami. Ale mimika jest wskazana, choć w efekcie końcowym jest tylko mój głos. Nie lubię jednak słuchać swojego głosu w radiu, ponieważ inaczej brzmi, niż w mojej głowie, jak ja siebie słyszę (śmiech).
W radiu już niedługo będzie można usłyszeć pani głos, a gdzie będzie panią można niedługo zobaczyć?
Prawdopodobnie będę grała w spektaklu w Łodzi. Wszystko jest jeszcze tajemnicą, ponieważ nie podpisałam umowy.
Fani mogli długo panią oglądać w Tańcu z Gwiazdami, jak pani ocenia swój występ?
Nie znam się na tańcu więc mogę tylko ocenić moje samopoczucie podczas tych występów. Pod koniec na pewno lepiej było niż na początku. Czułam się pewnie i to sprawiało mi przyjemność. Jest to dla mnie największe zaskoczenie, bo wydawało mi się, że nie będę mogła się w tym odnaleźć.
Co jest przyjemniejsze występy w telewizji, teatr czy praca w radiu?
Wszystko zależy od danej produkcji. Bardzo fajnie pracowało mi się przy „BrzydUli”, bo poznałam wspaniałych, profesjonalnych ludzi. Praca w radiu uczy mnie nowych rzeczy. Teatr to jest mój powrót, ponieważ zaczęłam grać gdy miałam 14 lat. Mam do tego wielki sentyment i bardzo dobrze czuję się na scenie. Chciałbym to kontynuować. W każdej z tych dziedzin zdarzają się kiepskie rzeczy. Mnie na razie udaje się od tego ustrzec i biorę udział w takich projektach, z których potem mogę być dumna.
Dziękuję za rozmowę.
Daria Prochenka
