Zabawa bez reguł

Lata 30. dwudziestego wieku, nowojorska dzielnica Harlem. Wieczór w legendarnym Savoy Ballroom. Dźwięk alkoholu w szkle, rozmów, śmiechu i swingu, czyli tanecznej odmiany jazzu. Papierosowy dym, ludzie, w większości czarna społeczność Nowego Jorku. Na parkiecie coraz więcej par, muzyka robi się intensywniejsza, wszyscy zaczynają tańczyć. Lindy hop – to najmodniejszy styl, który rządzi tej nocy.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Lindy hop to połączenie tańca towarzyskiego i solowego, opartego na improwizacji, protoplasta m.in., boogie woogie i jive. Ma bardzo towarzyską naturę – mówią entuzjaści lindy hop ze Szczecina i promotorzy kultury swingowej. – Od lat 80. znowu trwa renesans tego stylu na świecie, my od niedawna „zarażamy” nim w Szczecinie, dzięki Ogrodom Kultury.

Swing był muzyczną odpowiedzią na totalitaryzm, ponieważ jego rozkwit przypadł na lata drugiej wojny światowej. Jego radosny przekaz miał dodać otuchy ludziom i na chwilę odwrócić ich uwagę od wojennego koszmaru. Duke Ellington, Count Basie, Ella Fitzgerald, Benny Goodman – ci artyści muzycznie nakręcali swingowy klimat. – Najlepiej się tańczyło i nadal tańczy do muzyki granej na żywo. To era big bandów, nierozerwalnie związanych ze swingiem – tłumaczą szczecińscy tancerze. – Aktualnie nie zawsze jest to możliwe by taki big band mógł zagrać na potańcówce więc korzystamy z Dj’a, który gra wszystkie najlepsze utwory związane z lindy hop. Na festiwalach, których w samej Europie jest co raz więcej, big bandy to naturalna rzecz, ma się poczucie, że się wsiadło w wehikuł czasu i trafiło do złotej ery swingu.

Z nazwą „lindy hop” związanych jest kilka historii, która prawdziwa - trudno powiedzieć. Według jednej z wersji nazwa lindy hop została skojarzona z pierwszym lotem transatlantyckim odbytym przez Charlesa „Lindy” Lindbergha w 1927 roku. Reporter przeprowadzający wywiad ze Georgem „Shorty” Snowdenem, jednym z prekursorów lindy hop, połączył termin przez niego użyty z głośnym w tym czasie wydarzeniem prawdopodobnie w celu uzyskania rozgłosu. Związek pomiędzy pilotem, Georgiem Snowdenem oraz nowym tańcem na stale wtopił się w folklor lindy hop, niezależnie od tego czy lot transatlantycki zainspirował nazwę dla tego tańca, czy nie. 

Drugim prekursorem lindy hop jest Frankie Manning, człowiek odpowiedzialny za większość kroków i akrobacji charakterystycznych dla tego stylu, osoba, która ukształtowała współczesny lindy hop. – Fenomen tego tańca polega na tym, że nie obowiązują go żadne reguły, nie podlega schematom. Można zatańczyć z osobą, której się nie zna i świetnie się bawić – zachwalają wielbiciele lindy hop. – Wymaga jedynie odrobiny dystansu do siebie gdyż z tym stylem związane są żarty, śmiech i zwyczajne parkietowe wygłupy. To nie jest poważne tango czy sensualna salsa. To taniec w białych tenisówkach i spódnicy w grochy.

Ta bardzo dynamiczna forma tańca może łączyć w sobie układy choreograficzne, sekwencje improwizowane solo oraz w parze, bardzo często z akrobacjami z czego zresztą jest najbardziej znany. Współcześnie tancerze lindy hop starają się odtwarzać historyczne układy zarejestrowane na filmach lub nauczane przez tancerzy takich jak wspomniany Frankie Manning. – Jest kilka podstawowych figur, które musimy w trakcie ich wykonywania dopasować do muzyki. Nie musimy trzymać przy tym ustalonego rytmu – wyjaśniają tancerze. – W czasie tańca mieszamy wszystkie podstawowe kroki na wszelkie możliwe sposoby, możemy je połączyć np. z charlestonem. Na początku to może się wydawać dziwne, że muzyka np. leci na 8 a my tańczymy na 6. To tylko pozornie trudne. Tutaj nie ma po prostu reguł – dodają.

Czasy swingu to także moda, ubiór. Ludzie w tamtej epoce wyglądali pięknie. To olśniewające suknie, makijaże, eleganckie koszule, piękne fryzury i garnitury. – W swingu wspaniałe jest jeszcze to, że to nie tylko sama muzyka i taniec się liczą, ale też odpowiedni strój, co nie jest ostatnio takie trudno, gdyż ta moda wraca. Wystarczy wejść do zwykłej sieciówki by znaleźć ubrania w stylu retro – mówią tancerze. – Panowie noszą muszki, szelki, kaszkiety, panie występują w sukienkach w kwiaty, wiązanych trzewikach albo tenisówkach. Modne są wysokie upięcia, loki, zadbane wąsy i brody. Odpowiedni strój pomaga wczuć się w ten klimat.

W Szczecinie raz w miesiącu można się wczuć w swing w Piwnicy Kany. Lokalni entuzjaści lindy hop organizują tam potańcówki swingowe. Od niedawna też można się w Szczecinie uczyć w paru szkołach. – Jak ktoś polubi ten taniec to może zagłębiać jego tajniki na kursach tańca. My jednak podczas każdej potańcówki uczymy chętnych kilku kroków. Jak ktoś to polubi to świetnie, jak nie trudno… ale tego chyba się nie da lubić. To jest zaraźliwe – dodają na koniec.

2( 112)
luty'18