Sobota - chciałbym zagrać… księdza

Michał Sobolewski, czyli muzyk znany nam pod pseudonimem Sobota, ma z sobą debiut aktorski. Zagrał gangstera w filmie „Totem”, zobaczymy go również w roli bandziora w „Kobietach Mafii” Patryka Vegi. Opowiedział nam, że nadal będzie próbował swoich sił w aktorstwie. – Chciałbym zagrać jakąś pozytywną postać: ojca, prawnika, lekarza, nawet księdza – przyznaje. – Wcześniej jednak będę musiał zamazać tatuaże. Szczególnie te na twarzy. 

Autor

Andrzej Kus

galeria

Zagrałeś w „Totemie”, zobaczymy ciebie niebawem w filmie Patryka Vegi – „Kobiety mafii”. To początek kariery aktorskiej?

Chciałbym tak myśleć, ale nauczyłem się przez 40 lat mojego życia, by nie podpalać się na starcie i nie cieszyć zbyt wcześnie. Podoba mi się praca aktora, potwornie się tym jaram. Chciałbym dalej próbować swoich sił przed kamerą. Zobaczymy.

Przed tobą dosyć trudne zadanie. Na przeszkodzie mogą stanąć ci tatuaże. 

Sam nie wiem ile ich mam, są na całym ciele. Pewne jest, że będę musiał zrobić coś z tymi na twarzy. Resztę będę tatuował dalej. Wiadomo: gdy reżyser spojrzy na zdjęcia i zobaczy taką „gębę” o czym może pomyśleć? Są specjalne farby, których używają kulturyści by zamazać swoje malowidła. Sprowadzę takie same i zrobię zdjęcia do portfolio. Będę jeździł teraz na castingi i próbował złapać jakieś inne role. Mam osobę, która pomoże mi to zorganizować i będzie wyszukiwała okazje. 

Kogo chciałbyś zagrać? W filmie „Totem” zagrałeś gangstera. W „Kobietach mafii” również wystąpisz w roli bandziora. 

Kogokolwiek, jednak pozytywną postać. Może być to ksiądz, prawnik, lekarz, pan ze sklepu. Nie ma znaczenia. Będę próbował na miarę swoich sił i liczył na to, że sprawdzę się na castingu. 

Jak to się stało, że wystąpiłeś w „Totemie”? 

To był czysty przypadek. Reżyser szukał postaci, które są dosyć wyraziste i rozpoznawalne. Z tego co wiem sprawdził kilku raperów, ale mu nie przypasowali. Padło więc na mnie. Bardzo się cieszyłem, a jednocześnie obawiałem. Nie wiedziałem, jak to będzie wyglądało. Zdawałem sobie sprawę z tego, że jest niski budżet i nie mamy do czynienia z kinem komercyjnym. Sława Bogusława Lindy więc odpada, jednak to i tak dla mnie potworne osiągnięcie. Od podpisania umowy do rozpoczęcia zdjęć minął rok. Bardzo na to czekałem. 

Zaskoczył ciebie plan zdjęciowy? Nagrywasz przecież teledyski, jednak chyba to nie jest to samo. 

Szybko się okazało, że jedno i drugie nie mają ze sobą wiele wspólnego. To jak niebo i ziemia. Przy wideoklipie masz 7-10 osób, poza wykonawcami, które pracują przy obsłudze technicznej. Tutaj masz ponad 30. Kamery skierowane są bezpośrednio na twarz, mikrofon masz podpięty pod brodą. Każde drżenie głosu, każde przełknięcie śliny, każda „lewa” mina – wszystko jest rejestrowane. Byłem potwornie zestresowany. Dodatkowo zdałem sobie sprawę z tego, że nie wczuwam się w postać, a jedynie próbuję ją odegrać. Kamera łapie, że to jest nienaturalne. Musiałem z tym walczyć. Dostałem dużo pomocy od aktorów i reżysera. 

Była jakaś scena, którą trudno było zagrać lub nie chciałeś w niej wystąpić?

Jedna, ale nie wynikała ze stresu, a z warunków pracy. Zdjęcia kręciliśmy zimą. W filmie zostałem postrzelony, byłem w większości rozebrany. Nagrywane to było w zimnym pomieszczeniu. Połowę sceny leżałem w samych gaciach i skarpetach na podłodze z kafelków. Byłem związany taśmą i polewany sztuczną krwią. Trwało to siedem godzin. 

Dostałeś później propozycję występu w kolejnym filmie – „Kobiety Mafii” w reżyserii kontrowersyjnego Patryka Vegi. Tam znowu zagrałeś… 

…bandziora. To film gangsterski. Gram gościa, który wychodzi z więzienia. W sumie krótki epizod – 2-3 dłuższe sceny. Właściwie skończyło się to na kilku wyjazdach na plan filmowy. Tutaj już budżet filmu był znacznie wyższy niż w filmie „Totem”, który był filmem debiutów, aktorskich i reżyserskich. W „Kobietach Mafii” wszystko było dopięte na ostatni guzik, nie mieliśmy do czynienia z żadnym chaosem. Wszyscy wiedzieli, jak każda scena ma wyglądać. Traktowano mnie, jak każdego innego aktora. 

Masz już kolejne propozycje?

Jest od producenta filmu „Totem”. Wiem, że niebawem dojdzie do spotkania. Czekam też na scenariusz. Pewnie miałbym zagrać tam znowu przestępcę. 

Byłeś na swojej pierwszej premierze? Jak się oglądało siebie samego na szklanym ekranie?

Bardzo się stresowałem. Dywan tam rzeczywiście jest czerwony, „uderzają” ci w twarz setki fleszy z aparatów, masz mnóstwo wywiadów i jednocześnie szukanie sensacji na zasadzie: ty też masz za sobą przeszłość przestępczą, możesz coś o tym opowiedzieć? Co mam mówić, czym się chwalić. Mówiłem, że nie pamiętam. Całe szczęście była za mną moja dziewczyna, która chyba jest ze mnie dumna. 

Poznałeś też wielu aktorów, z którymi wcześniej nie miałeś do czynienia. Uważasz, że ich świat to jest twój klimat? 

Mam wrażenie, że niektórzy trochę powariowali na swoim punkcie. To ludzie, którzy chyba zbyt wcześnie zdobyli popularność i dostali dużo pieniędzy. Mam już 40 lat. Do wszystkiego doszedłem ciężką pracą. Liczę, że mi tak nie odbije. Jestem w nieco innej sytuacji, bo u mnie większość popularności kończy się na youtubie i facebooku. Oni są bardziej rozpoznawalni. 

Wystąpiłeś parę miesięcy temu w najpopularniejszym polskim show u Kuby Wojewódzkiego. To z pewnością przysporzyło ci jeszcze więcej popularności. 

Rzeczywiście ten program bardzo mi pomógł. Teraz np. przychodzi 60-letni pan, wita się i mówi: „dzień dobry, widziałem pana u Kuby”. Zapewne ten pan nie kupi mojej płyty i nie sprawdzi na youtubie utworów. Jednak to bardzo miłe. Wracając do programu: tam dopiero się stresowałem! Film w porównaniu do tej wizyty to nic wielkiego. Klimat wielkiego studia, 200 osób na widowni, pięć kamer, światła, które niemiłosiernie rażą w twarz i czujesz się jakbyś miał się rozpuścić. No i najważniejsze: nieprzewidywalny Kuba Wojewódzki. Wypalił mi na przykład z pytaniem o życiu przestępczym. Ślina mi zgęstniała, ledwo ją przełknąłem, zacząłem się trząść i nie wiedziałem co powiedzieć. Widział później, że się zestresowałem i dał parę pytań chyba pode mnie. Mieliśmy też po programie okazję by zamienić ze sobą parę słów. Nie pozwolił mi, bym źle się u niego czuł. To naprawdę miły i przyjemny człowiek. Mimo całej otoczki, którą wokół niego robią. 

Czyli: chcesz być aktorem, ale nie ograniczysz muzyki?

Muzyka to moja pierwsza miłość i mam nadzieję, że będę występował do śmierci. Szykuję się do nagrania nowej płyty, solowej. Nie przewiduję tam duetów. W 2018 chcę by trafiła już na półki sklepowe i do sieci.

Duety… na swoim koncie masz ich naprawdę sporo. Z kim wspominasz najlepszy.

Nie mam podziałów na kategorie. Najbardziej jednak jestem dumny z duetu z Różami Europy oraz Mr Zoobem. To legendy, których słuchałem za dzieciaka. Spełniłem tym samym moje kolejne marzenie. Chciałbym też zagrać kiedyś z Kayah. To super talent i świetna postać.

Nie wystąpiłbyś natomiast z…

Mimo, że kiedyś bardzo chciałem nie wystąpiłbym z Dodą. Była dla mnie świetną postacią, aż do momentu, gdy miałem okazję widzieć ją na pewnej imprezie. Zrobiła na mnie słabe wrażenie. Kto wie – może miała słabszy dzień? Każdy ma do tego prawo. Tego nie wiem. Tak próbuję to sobie wytłumaczyć. Nie lubię też ludzi, którzy czują się lepsi od innych i traktują te osoby, jak kogoś gorszego, bo nie są sławni i bogaci. 

Odchodząc trochę od muzyki i filmów porozmawiajmy o sporcie. KSW, czyli Konfrontacje Sztuk Walki, przeżywa w Polsce niesamowite chwile. Jest to jeden z popularniejszych sportów. Nie ciągnie ciebie na ring?

Miałem kiedyś propozycję gali bokserskiej dla jednej z telewizji, jednak najwyraźniej zakpili ze mnie. Stawka, którą mi wymyślono za to, bym poszedł i dał sobie obić gębę na walce freaków była śmieszna. Zwyczajnie ktoś chciał sobie na mnie przyciąć. Zresztą, jak na moim potencjalnym przeciwniku, aktorze. Lubiłem kiedyś się bić, mam jednak nadzieję, że już nigdy nie będę musiał. Chyba, że za grube pieniądze.

Już niebawem startujesz z kolejnym, internetowym projektem. 

Chcę wrócić do akcji nagrywania filmów na youtube. Będzie to cykl: „Przesada, Sobota wraca”. Poćwiczę z ekipą Olympia Shop przed kamerami z różnymi sportowcami. Nie skupiam się na siłowni, ale również na sportach walki. Będą też niespodzianki, jak treningi z futbolistami Husarii, myślałem też o hokeju. Chciałem nawet wziąć udział w amatorskich zawodach strażackich. Kiedyś ze Stoprocent kręciliśmy odcinki „Ćpaj sport” po których odzywało się dużo ludzi. Mówili, że dzięki tym filmom zaczęli dbać o siebie. Teraz chcę doprowadzić do tego samego. Najpierw pracujemy nad pierwszym sezonem. Będą to dwa odcinki w miesiącu. Muszę jednak jeszcze trochę poćwiczyć. Nie chcę oszukiwać przed kamerą. Jak dostanę łupnia – pokażę to, jak będę miał problem z oddychaniem – również. Nie zamierzam robić z siebie niezniszczalnej maszyny. 

Na zakończenie: słyszałem, że chcesz wyprowadzić się ze Szczecina. To prawda?

Kocham Szczecin, tu się urodziłem, natomiast chciałbym wyprowadzić się na wieś. Obecnie mieszkam z dziewczyną i dzieckiem w bloku. Oni są dla mnie najważniejsi. Nie chcę się martwić o to, czy mój synek jest bezpieczny na placu zabaw. Dlatego zamierzam kupić domek z działką, gdzie będę miał go na oku, poza miastem. Moja rodzina nie miała tutaj łatwego życia. Z powodu innego koloru skóry spotkało ich wiele nieprzyjemności. Kiedyś w Internecie zrobiła się na nich straszna nagonka. Było to potwornie przykre. Dziewczyna myślała już nawet o wyprowadzeniu się ze Szczecina. Nie chciałem się zgodzić z jej stwierdzeniem, że Polacy to naród ksenofobiczny i rasistowski. Również z tego powodu się poróżniliśmy. Ona mieszka w Szczecinie od sześciu lat. To nic, że zdecydowana większość podchodzi do nich zupełnie normalnie. Wystarczy jedna debilna osoba, by to wszystko przekreślić. Ona jest Afrykanką, w rodzinie ma ciężką historię niewolniczą. Jest na takie rzeczy wyczulona. Poza tym wychowywała się w Holandii, tam już tolerancja jest na porządku dziennym. Tutaj ją spotkało coś zupełnie innego. W pewnym momencie nawet komplementy odbierała jako rasistowskie. Inna sprawa, że Polacy jak chcą jej powiedzieć coś miłego to nie powiedzą: ale jesteś ładną dziewczyną, a jesteś piękną czarnoskórą kobietą. Co to za różnica? Także synek miał problem w przedszkolu. Siedzimy sobie kiedyś na kanapie a on zadaje mi pytanie: tato, jaki masz kolor skóry? Odpowiadam, że beżowy. Pyta dalej: a ja jaki mam? Zaczęło mi coś nie pasować. Masz karmelkowy, złocisty, przepiękny – odpowiadam. A mama? Kolor brązowy. Okazało się, że dzieci mu powiedziały, że jest brudny i nie chciał przez to chodzić do przedszkola. Dziecko tego nie rozumie, próbowałem mu to jakoś okrętnie wytłumaczyć, ale nie było szans. To dla mnie bardzo smutne sytuacje, aż nie wierzyłem, że może coś takiego ich spotykać. Bardzo ich kocham i marzę, by to się nie powtarzało. 

Dziękuję za rozmowę. 

1( 111)
Styczeń'18