Michał Kwieciński: Urzekła mnie historia szczecińskiej miłości

Michał Kwieciński to postać znana i ceniona w środowisku filmowym. Producent sześciu ostatnich filmów Andrzeja Wajdy podjął się realizacji największej produkcji filmowej w historii Szczecina. Dzięki niemu znana wielu mieszkańcom naszego miasta historia miłości miss Indii Anity Agnihotri i przedsiębiorcy Andrzeja Łuszczewskiego ma szansę zyskać międzynarodową sławę. W specjalnym wywiadzie dla Magazynu Prestiż Pan Michał opowiedział o kulisach produkcji.

Autor

Izabela Marecka

Z Michałem Kwiecińskim spotykamy się na turnieju Pekao Szczecin Open. Mamy czas na spokojną kawę w turniejowym VIP-roomie i opowieść o tym, co go urzekło w historii Anity Agnihotri i Andrzeja Łuszczewskiego. Mamy także szansę poznać detale tej niebanalnej produkcji.

Witamy w Szczecinie. Coś szczególnie zaciekawiło Pana w naszym mieście?

Przyznam szczerze, że nie znałem Szczecina wcześniej. Pierwszy raz przyjechałem tu na premierę spektaklu z Wojtkiem Pszoniakiem. Szczecin jest niepodobny do żadnego innego polskiego miasta. Macie piękne bulwary, fantastyczny dostęp do wody. Spotkałem się tutaj z ogromną życzliwością ze strony mieszkańców, chociaż z pewnością patrzę na wasze miasto nieco przez pryzmat rodziny Mariusza Łuszczewskiego i Anity Agnihotri (śmiech). Jestem przekonany, że film bardzo pomoże identyfikacji miasta w świadomości Polaków. 

My, szczecinianie bardzo się na ten film cieszymy.

Szczecin będzie jednym z bohaterów. Pokażemy miasto widziane oczami Anity, zakochanej, młodej kobiety, której podobały się nawet monotonne i szare kolory – tak różne od barw Indii. W ostatniej sekwencji zaprezentuję też współczesny Szczecin - Anita z Andrzejem będą spacerowali sobie na przykład po bulwarach. Te sceny pokażą, że bohaterowie są prawdziwi, z krwi i kości. 

Anita przyjechała w czasach głębokiego PRL’u więc z pewnością nie było jej łatwo oswoić rzeczywistość.

Ale jeżeli ktoś kupuje stukilowego bernardyna do kawalerki to mnie się wydaje, że to jest ktoś, kto ma poczucie humoru i ogromny hart ducha. Księżniczka z bajki przeniosła swoją bajkę do Szczecina. I myślę, że nie narzekała specjalnie. 

W latach 70’ Anita udała się do Urzędu Miejskiego w poszukiwaniu... służby domowej. Wzbudziła tam sensację!

To doskonała historia (śmiech). Tak właśnie będziemy budować scenariusz. Księżniczki, która przyjeżdża z ciepłego kraju do Szczecina, bierze wszystko za dobrą monetę, nie umie ugotować, ani posprzątać, co siłą rzeczy rodzi wiele komicznych sytuacji.

Czy będzie to komedia romantyczna?

To nie jest komedia romantyczna, a raczej film o miłości romantycznej. Będzie więcej liryzmu, niż komedii, ale wątki komediowe pojawią się naturalnie w kontekście zderzenia dwóch skrajnych kultur.

Film będzie zawierał te wszystkie wątki, które publiczność kocha: wielka miłość, mezalians, sprzeciwienie się rodzinie…

Będą też tańce bollywoodzkie – sprawa bez precedensu, jeżeli chodzi o polską kinematografię, zwłaszcza, że choreografię pomieszamy z polskim folklorem. Muzykę skomponuje wspaniały kompozytor hinduski Shankar Mahadevan („Nazywam się Khan”, „Gdyby jutra nie było” - przyp. red.). Zapowiada się imponująco. 

Czy zdradzi nam Pan już obsadę filmu? 

Rozmawiam z Robertem Więckiewiczem i Mają Ostaszewską, którzy mieliby zagrać rodziców młodej pary. Podstawową sprawą są terminy oraz umiejętności taneczne bohaterów.  Przewidujemy sporo choreografii, co będzie wymagało ogromnego wysiłku ze strony aktorów. Muszą zatem spełnić określone warunki.

Co pana szczególnie urzekło w historii Anity i Andrzeja?

Głównie to, że ta historia wydarzyła się naprawdę. Jest to fabuła bardzo szekspirowska, romantyczną, ale i zarazem realna. To ogromna siła przekazu. 

Prawdziwe życie nie napisało happy endu tej miłości, czy podobnie będzie w filmie?

Zakończymy film w momencie, gdy miłość kwitnie, Anita otwiera pierwszą w Polsce restaurację hinduską, a nad Zamkiem Książąt Pomorskich strzelają fajerwerki!

A kiedy będzie wiadomo, kto zagra główne role: Andrzeja i Anity? 

W styczniu pojedziemy do Indii i zrobimy tam bardzo duży casting na młodą Anitę. W Polsce odbędzie się casting na główną rolę męską. Zadanie nie jest łatwe, bowiem muszą być to bardzo młodzi, charyzmatyczni ludzie z warsztatem aktorskim i umiejętnościami tanecznymi. 

Czego można Panu życzyć w związku z produkcją?

Najbardziej, to chyba dobrej pogody. Jak na przykład w Indiach będzie bardzo gorąco, to aktorzy mogą mieć problem z tańczeniem sekwencji muzycznych. Właściwie wszystko w tym filmie będzie wyzwaniem. Bo filmu polsko-indyjskiego z tańcami bollywoodzkimi jeszcze po prostu nie było. Ale to mnie ogromnie cieszy, bo mamy szansę stworzyć nową jakość w kinematografii. Już dzisiaj mogę też zapewnić Szczecinian, że prapremiera odbędzie się w waszym mieście.

 

I to jest bardzo dobra wiadomość. Dziękuję za rozmowę. 

9( 108)
Październik'17