Największa produkcja filmowa w historii Szczecina

Znana wielu szczecinianom historia miłości Anity Agnihotri i Andrzeja Łuszczewskiego zyska międzynarodową sławę. W październiku rozpoczną się zdjęcia do polsko-hinduskiej produkcji z udziałem gwiazd Bollywoodu i rodzimego kina. 

Autor

Karina Tessar

galeria

Poznali się i zakochali w Indiach, ale szczęście nie było im sądzone. Pochodząca z bogatej rodziny Anita była już zaręczona z zaaranżowanym narzeczonym. Andrzej musiał niebawem wracać do kraju. Wspólnie uciekli więc do Polski czasów PRL-u. 

Ta historia ma więc wszystko to, co kino uwielbia: miłość, mezalians i sprzeciwienie się woli rodziny.

Przypadek, czy przeznaczenie?

Wszystko zaczęło się od spotkania Mariusza Łuszczewskiego, syna głównych bohaterów, z Wojciechem Pszoniakiem, który brał wówczas udział w Festiwalu Książki w Szczecinie. To wtedy szczeciński przedsiębiorca zaprosił aktora do jednej ze swoich restauracji. Wizyta zaowocowała przyjacielską rozmową, w trakcie której polsko-hinduska historia rodzinna wzbudziła zainteresowanie Pszoniaka. Natychmiast skontaktował się z Michałem Kwiecińskim, producentem takich filmów i seriali, jak „Katyń”, „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, „Miasto 44”, „Czas honoru”, „Bodo” czy „Belle Epoque”. Okazało się, że Kwieciński pasjonuje się kulturą Indii i od dawna marzył o zrealizowaniu polsko-bollywoodzkiej produkcji w formie komedii romantycznej. Miał już dla niej nawet gotowy scenariusz i chęć obsadzenia Hugh Granta w roli głównej, ale po rozmowie z Pszoniakiem natychmiast zmienił plany.

Scenariusz rodem z Bollywood

Późniejsze wydarzenia potoczyły się jak w bajce. Mariusz Łuszczewski spotkał się z Michałem Kwiecińskim, spisali rodzinną historię, w czym niezwykle przydatna okazała się autobiografia ojca Mariusza. Na jej podstawie scenariusz stworzył Maciej Karpiński (m.in. „Kobieta samotna” Agnieszki Holland). Mariusz został koproducentem filmu. W lipcu wspólnie z reżyserem wybrali się do Indii, gdzie dzięki pomocy rodziny, m.in. producentki filmowej Sweety Agnihotri, prywatnie cioci Mariusza, załatwili wiele formalności. Podpisali współpracę ze studiem Phantoms, odpowiadającym za największe filmy w Bollywood. Muzykę stworzy tamtejszy guru, Shankar Mahadevan (m.in. „Nazywam się Khan”, „Gdyby jutra nie było”), prywatnie zafascynowany twórczością Wojciecha Kilara. Do filmu o perypetiach młodej pary skomponuje siedem piosenek, w tym dwie polsko-hinduskie, w rytm których odbędą się charakterystyczne dla bollywoodzkiego kina układy taneczne. 

Gwiazdy na ekranie

Polskich bohaterów zagrają Maja Ostaszewska (m.in. „Katyń”, „Pitbull”, „Body/Ciało”) i Robert Więckiewicz (m.in. „Pod Mocnym Aniołem”, „Wałęsa. Człowiek z nadziei”), czyli filmowi rodzice zakochanego Polaka. W roli głównej wystąpi Maciej Musiał („Rodzinka.pl” czy „Dzień dobry, kocham cię!”), ale tajemnicą pozostaje rola Anity Agnihotri – rozpoczęto już casting na aktorkę, która urokiem dorówna byłej Miss Indii. Być może jej matkę zagra jej siostra Rati, jedna z największych gwiazd Bollywood, mająca na swoim koncie ponad 100 filmów. Większość scen powstanie w Indiach, a mniej więcej 30% w Szczecinie. – Znając konwencję bollywoodzkich produkcji możemy się spodziewać pięknych kreacji, a także dużo śpiewu i tańca. Uwagę przykuje na pewno scena tańczących stoczniowców z lat 70. – zdradza Mariusz Łuszczewski. Być może więcej dowiemy się od Michała Kwiecińskiego, który pojawi się na kortach podczas wrześniowego Pekao Szczecin Open. Premiera filmu, zaplanowana mniej więcej na przełom 2018 i 2019 roku, odbędzie się w szczecińskiej filharmonii, ale pokazy odbędą się nie tylko w Polsce i Indiach. Produkcję zobaczą także m.in. widzowie w Czechach, Słowacji i Rosji. 

8( 107)
Wrzesień'17