Premiera w „tyjatrze“

Teatr Polski zaprasza na „Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna” Ivo Brešana w reżyserii Tomasza Obary. Akcję sztuki można streścić  prosto. Rzecz dzieje się na wsi. Do kolektywu robotniczo-chłopskiego trafia zalecenie, by zaktywizować lokalną społeczność. Postanawiają,  że „zrobią tyjater“. Przez zupełny przypadek wybór pada na… „Hamleta”.

Autor

Daria Friedrich

galeria

Jestem związany z tym tekstem od wielu lat – mówi reżyser. – Od słynnej emisji Teatru Telewizji w czasach głębokiej komuny. Wtedy „Hamlet...“, obejrzany przez miliony widzów, zrobił furorę. Stał się zaczątkiem dyskusji, która przetoczyła się przez kraj. Cząstką  wolnościowej rewolucji. Sztuka jest o strachu. O człowieku, który w szponach totalitarnej machiny nie ma nawet skrawka wolności. Nie może mieć zdania odmiennego niż to, grzmiące z oficjalnej propagandy. A jeśli ma, to kończy w więzieniu lub piachu. Chcemy pokazać tę ideologiczną indoktrynację. Tekst Brešana jest ponadczasowy. Sprawdzałem jego aktualność na przestrzeni ostatnich lat – w 2009 zrobiłem go w Krakowie, w Teatrze Ludowym. Publiczność to przedstawienie uwielbia. Tytuł jest cały czas na afiszu. Ludzie doskonale rozumieją, że mechanizmy opisane w dramacie funkcjonują i dzisiaj. Władza zawsze jest taka sama. Władza górą! A zwyczajny człowiek musi się dostosować. Jak mówiłem, jest to tekst o lęku, który niszczy wszystko, także miłość. Wszystko, co ma jakąkolwiek wartość, co jest czyste, piękne i niezakłamane, zostaje zniszczone przez brutalną siłę. Tan ciężki temat opisany jest jednak z dużym humorem, co czyni tę sztukę niezwykle wciągającą. Komedia przeplata się tu z tragedią. To, co wzniosłe, z tym, co trywialne. Jest i „straszno” i „śmieszno”. Obserwując odbiór krakowskiego spektaklu wierzę, że temat nie trafi w próżnię i także szczecińska publiczność pokocha pokazaną przez nas historię.

Także dla Adama Dzieciniaka nie jest to pierwsze spotkanie z tekstem Brešana. – Miałem przyjemność już występować w tej sztuce, w 1985 roku w Teatrze Dramatycznym w Słupsku. Był to czas komuny. Byłem młody-gniewny i wydawało mi się, że upadek „cudownego“ socjalizmu wszystko zmieni. Nieprawda. Sztuka – mimo upływu lat – jest niezwykle aktualna. Brzmi jakby była napisana tu i teraz, specjalnie dla nas. – Tu przypomina się Gogol: „Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie” – wtrąca Michał Janicki. – Ta myśl zdaje się unosić nad całym dramatem. Oto bowiem wiejski nauczyciel, reżyser przedstawienia, rozdaje role “po warunkach”... Kto uczciwy w życiu, ten i uczciwy w spektaklu. Kogo zaś wybory dalekie od moralności, ten zostaje zdemaskowany poprzez otrzymaną rolę. Konflikty opisane przez Szekspira idealnie odzwierciedlają postawy mieszkańców wsi. 

A co o samej pracy mówią aktorzy? – To bardzo nietypowa dla mnie rola – przyznaje Michał Janicki. – Nasycona nie tekstem, ale intensywnością bycia na scenie. Takie istnienie bez słowa jest trudne i dla mnie niecodzienne.” Olga Adamska: – Tomasz ma szczególną umiejętność prowadzenia aktorów, jest niezwykle czujny i precyzyjny. A co dla mnie najciekawsze, zawsze szuka kontrastu, złamania wesołości smutkiem. To czyni bohaterów i ich wybory wielowymiarowymi. Michał Janicki dodaje: – Teatr to sztuka żywa i wszystko może się zdarzyć… Wierzę, że zdarzy się sukces.

Premiera 16 września na dużej scenie Teatru Polskiego.

8( 107)
Wrzesień'17