Młode wilki biznesu

Michał Kozłowski zarządza stacją Lexusa w Szczecinie, Magdalena Drońska prowadzi Salę Koncertową organizując koncerty i spektakle teatralne z udziałem gwiazd, Łukasz Tomaszewicz zarządza dużymi inwestycjami deweloperskimi jako Tomaszewicz Development, a Kacper Bobala przygotowuje wielkie eventy pod szyldem Eventrent i zajmuje się marketingiem w agencji Bono. Wszyscy noszą nazwiska znanych w biznesie rodziców, kontynuują ale też rozwijają ich pracę. Łączy ich młodość, pracowitość i świeże spojrzenie na współczesny biznes.  

Autor

Aneta Dolega

galeria

Do kogo należał pomysł byście zajęli się zawodowo biznesem: wasz czy rodziców? Czy może to wszystko dzieło przypadku?

Michał Kozłowski: W naszym domu nigdy nie było takiej rozmowy, że ustalamy czy zajmę się jak rodzice biznesem, czy zupełnie czymś innym. To przyszło naturalnie. Ten biznes to część naszego życia, coś co rozwijamy, o co się troszczymy. Poznawałem go niemal od dziecka, np. w czasie wakacji pracowałem na myjni, później na warsztacie, sprzątałem, pomagałem mechanikom. Starałem się przejść każdy szczebel w tej branży by później mieć szerszą perspektywę na to, czym się zajmuję teraz. 

Łukasz Tomaszewicz: Wychowałem się na budowie (śmiech). Obserwowałem tatę przy pracy, nasiąkałem tym od dzieciństwa.

Kacper Bobala: Mojemu ojcu zajęło trochę czasu, by mnie namówić do przyłączenia się do firmy. Wcześniej zajmowałem się zawodowo grą w golfa i uczeniem innych tej gry. Do agencji jednak trafiłem nie przez przypadek, dorastałem w tej atmosferze niemal od dziecka. W wieku 16 lat wiedziałem już jak się wiesza banery, jak się rozkłada i składa namioty… Znałem ten biznes od podszewki. Poza tym jest to praca, w której każdy dzień wygląda inaczej, a ja to bardzo lubię. 

Magdalena Drońska: Mój tata nigdy nie wyobrażał sobie, żebyśmy nie pracowali razem. Prowadzenie byłej hali opery to była propozycja z jego strony, którą, pomimo absolutnie dla mnie nowego doświadczenia, przyjęłam.

My vs rodzice

Jak to jest pracować z rodzicami? Czy chętnie słuchają waszych rad? Łatwo w tym układzie zachować zawodową niezależność?

Kacper Bobala: Praca z rodzicami na samym początku nie jest łatwa, trzeba się dotrzeć. Ważny jest też moment w którym się tę pracę zaczyna: moment w którym my się znajdujemy i moment w którym znajduje się firma. W naszym przypadku zdarzają się sprzeczki, wynika to z różnicy pokoleń. Mojemu ojcu, który działa w tej branży 25 lat, trudno jest czasem z czegoś zrezygnować. Co ważne te nasze sprzeczki nigdy nie kończą się kłótnią tylko dojściem do konstruktywnego kompromisu. W przypadku Eventrent głos należy do mnie, gdyż ten projekt jest moim „dzieckiem”. Racja po mojej stronie jest w przypadku współczesnego marketingu. Nagle pojawiają się pytania o social media, o promowanie danej marki w Internecie i w tym momencie wchodzę ja… cały na biało (śmiech).

Michał Kozłowski: Zawsze dyskutujemy. Oczywiście tata ma ogromne doświadczenie w tym zawodzie i czasem jego intuicja, nie poparta żadnymi faktami czy cyframi, okazuje się strzałem w dziesiątkę. Wtedy nie ma dyskusji. Natomiast ja, z racji młodego wieku mam inne spojrzenie na niektóre sprawy niż on. Zawsze dążymy do kompromisu.

Łukasz Tomaszewicz: Z tym spojrzeniem jest podobnie u mnie. Raczej trudno mi konkurować z doświadczeniem taty (śmiech) ale w kwestii marketingu, który bardzo się zmienił na przestrzeni 30 lat, mam większe pole do popisu i często zostaje uznana moja racja. Tutaj mój wiek jest bardzo dużym atutem.

Magdalena Drońska: Poziom wyznaczony przez mojego tatę jest wysoki ale odbieramy na tych samych falach. Tata jest osobą bardzo kreatywną, ja staram się nadążać za nim, po drodze wspierając go swoimi pomysłami. Sam uważa, że jest to praca dla mnie i że się w niej realizuję. Nasza współpraca polega na wspieraniu siebie nawzajem i myślę, że w tym tkwi siła. Jednakże prowadzenie Sali Koncertowej spoczywa całkowicie na mnie.

Życie z nazwiskiem

Noszenie znanego nazwiska pomaga w pracy i w życiu osobistym czy utrudnia?

Michał Kozłowski: W świcie biznesu jest to bardzo pomocne, gdyż mamy jako firma ugruntowaną i wyrobioną pozycję na rynku. Podejście do nas zazwyczaj jest pozytywne, ludzie nam ufają. W prywatnym życiu nie afiszuje się swoim pochodzeniem, nie chwalę się, zwyczajnie tego nie lubię. Uważam, że to wszystko czym się teraz zajmuję to przede wszystkim ciężka praca mojego ojca, a później również i moja. Oczywiście zdarzały się różne złośliwości, wynikające tylko z tego, że noszę takie a nie inne nazwisko. Uważam, że jest to kwestią mentalności. Nikogo na świecie nie dziwią i nie zastanawiają rodzinne firmy i fakt, że dzieci kontynuują pracę swoich rodziców czy ją dalej rozwijają.

Łukasz Tomaszewicz: Wszystko zależy od sytuacji w jakiej się znajdujemy. Są takie momenty, w których nazwisko pomaga, bo jesteśmy dobrze kojarzeni na rynku. Z drugiej strony Szczecin jest małym miastem, wszyscy się tu znają i ten mikroklimat przeszkadza w prywatnym życiu.

Miękkie serce o poranku

Czy którąś ze złotych rad rodziców, szczególnie wzięliście sobie do serca? Czego się od nich nauczyliście?

Michał Kozłowski: Rodziców przy pracy obserwuję od małego. Ojca podziwiam za to, że potrafi po mistrzowsku poprowadzić rozmowę, wie jak dobrać słowa, jakiego użyć tonu a przecież są to nierzadko trudne rozmowy. Myślę, że jeszcze trochę zajmie mi czasu by osiągnąć taki poziom. 

Łukasz Tomaszewicz: Jedną z takich rad, która mi się bardzo przydaje w pracy - jest ta dotycząca wczesnego wstawania. Rzeczywiście wstając rano można więcej zrobić, więcej załatwić różnych spraw.

Magdalena Drońska: Mój tata ma wiele rad. Jedną z nich jest, z angielskiego „you never know”. Tato poradził mi, żebym niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdę, mam być przygotowana, żebym zawsze wiedziała jak się zachować, co powiedzieć i co zrobić.

Kacper Bobala: „Kiedy chcesz mieć miękkie serce musisz mieć twardą d…ę” – to jest szczególnie ważna złota myśl, która dobrze się sprawdza w życiu i w biznesie.

Praca nasza miłość

Dużo czasu zajmuje wam praca?

Michał Kozłowski: Okazuje się, że całkiem sporo. To ogromny obowiązek i odpowiedzialność. Poza pracą na miejscu, są jeszcze wyjazdy, szkolenia… Praca zajmuje mi aktualnie 70 procent mojego życia.

Magdalena Drońska: Ze mną jest podobnie. Praca pochłania mi dużo czasu ale to mój świadomy wybór. Jestem w pracy siedem dni w tygodniu, cały czas pod telefonem, a dostaję telefony o różnych porach.

Łukasz Tomaszewicz: Pracuję o różnych dziwnych porach. Na przykład kupując cebulę o godz. 22 w Tesco zarządzam jakąś inwestycją (śmiech).

Kacper Bobala: Od 16 roku życia nie byłem na wakacjach (śmiech). Tak naprawdę pracujemy 14-16 godzin dziennie. Jako, że jest to jednak sezonowa praca, przez trzy miesiące mamy więcej miejsca na oddech ale to i tak praca. Ja to po prostu lubię.

Po pracy czasie wolnym, kiedy spotykacie się z rodzicami nie rozmawiacie o biznesie, czy raczej nie da się od tego uciec?

Michał Kozłowski: Temat pracy cały czas nam towarzyszy, myślę, że nawet tego nie kontrolujemy (śmiech). Dobre wieści, ciekawostki – nie unikniemy poruszania pewnych tematów, szczególnie, że lubimy swoją pracę. Wszyscy są w to trochę zaangażowani, więc nikomu z naszych bliskich to nie przeszkadza. Mama też bardzo mocno wspiera firmę i jeszcze moja siostra, która być może przyłączy się do biznesu.

Kacper Bobala: Raczej trudno mi i ojcu od tego uciec, chociaż w święta i podczas podobnych uroczystości, obiecaliśmy sobie i innym, że się ograniczymy (śmiech).

Jak dorosnę…

W dzieciństwie jednym z często zadawanych nam pytań przez dorosłych było klasyczne już: kim chcesz zostać, kiedy dorośniesz? Jak to było z wami?

Michał Kozłowski: Chciałem zostać piłkarzem, nawet przez chwilę myślałem o karierze sportowej (śmiech) ale temu trzeba się całkowicie poświęcić. Z czasem i w związku z nowymi zajęciami tego czasu było coraz mniej ale też i ochoty.

Łukasz Tomaszewicz: Ja zawsze mówiłem wszystkim, że chcę być jak tata (śmiech).

Kacper Bobala: Od dziecka chciałem robić eventy a najbardziej mieć swoją krótkofalówkę i mówić innym co mają robić (śmiech).

Magdalena Drońska: Tam gdzie jest muzyka tam jest mój dom. Zawsze tak miałam i w końcu robię to zawodowo (śmiech).

6( 105)
Czerwiec'17