Maksymilian Ławrynowicz Wszystkie jego kobiety

Kobiety. Uwielbia je fotografować, próbując zatrzymać w kadrze zmienność i skrajność ich natury. Zafascynowany ich duszą, w swoich pracach przypisuje im różne role. Dla niego kobiety to demony, boginie, zbrodniarki, a ostatnio władczynie. Pochodzący ze Stargardu, a mieszkający i pracujący w Warszawie fotograf Maksymilian Ławrynowicz jest głównych bohaterem naszego wiosennego numeru, a że marzec to miesiąc kobiet, jego obecność tutaj nie jest
przypadkowa.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Kobiety przypominają motyle. Mają okres kiedy są taką gąsienicą, trochę zbyt kolorową, strojną. Pochłaniają doświadczenia i przeżycia jak słodkie, soczyste liście – tak „uroczo” o kobietach wypowiada się Maksymilian. – Później inkubują i rodzą się jako piękne, dystyngowane i kruche motyle. Jednak w ich przypadku ewolucja robi psikusa, bo czasami zdarza się rzecz niesłychana, z kokonu nie wychyla się motyl, tylko piękna i smukła modliszka. Gotowa polować, bo natura wyposażyła ją we wszystkie niezbędne narzędzia. To jedyny taki przypadek w świecie natury. Kobieta: motyl-łowca. Modliszka w sukience – dodaje.

Fotografią zajmuje się niemal od dziecka. Wtedy była jego pasją, dziś jest zawodem. Fotografuje przede wszystkim ludzi, w tym wspomniane kobiety. Nie dziwi zatem temat jego autorskiego projektu – to wizerunki kobiet w stylizacjach inspirowanych historią oraz folklorem. – Jestem takim „cudzoziemcem” w świecie kobiet – śmieje się nasz bohater. – Tu nie ma Strefy Schengen, ani zielonych kart – ewentualnie wizy tymczasowe. Przypominają mi o tym za każdym razem, gdy poczuję się w nim zbyt pewnie. Ciągle odkrywam coś nowego, wciąż jestem zaskakiwany i wciąż nie mogę się nadziwić, nadziwić wszystkiemu co tu spotykam. Dobrze, że zawsze mam ze sobą aparat.

Żony, matki i zbrodniarki

Pierwsza część kobiecego cyklu Maksymiliana Ławrynowicza zatytułowana była „Demony, władczynie, boginie”. Były to portrety pań w stylizacjach inspirowanych czasami starożytnymi, historią Rzymu, Egiptu oraz słowiańskim folklorem. Twarzą projektu była Zofia Ławrynowicz – artystka i polityk, a prywatnie matka autora. – Wcieliła się w postać Agrypiny, cesarzowej Rzymu – mówi artysta. – Mama zawsze była dla mnie przykładem stuprocentowej kobiety i artystki. Zawsze wspierała mnie w tym, co robię i wspiera nadal. To ona nauczyła mnie, żeby nigdy się nie poddawać, by nie przestawać w siebie wierzyć i mówić prawdę. Jest mądra i piękna. Może nie jest cesarzową Rzymu, ale mojego serca na pewno.

Bohaterkami drugiej części projektu Maksa były „Kobiety Zbrodniarzy”, które kierując się różnymi pobudkami stały u boku najbardziej zbrodniczych generałów czy dyktatorów na przestrzeni ostatniego wieku. Twarzą tej odsłony cyklu była szczecińska aktorka oraz prywatnie siostra autora – Paula Niemczynowicz, która wcieliła się w postać Emmy Göring, żony Hermanna Göringa oficera i głównego działacza nazistowskich Niemiec. – Paula, to moja siostra w przeżywaniu świata, moja-nie-moja kobieta. Wychowałem się z nią i nigdy z nikim nie byłem bliżej – wymienia jednym tchem. – To osoba, przy której mogę tańczyć do kiczowatych piosenek. Tylko z nią mogę rozmawiać jednocześnie o podążaniu drogą oświecenia, odkryciach dotyczących miłości oralnej i najnowszej kolekcji Max Mary. W Pauli jest 20 dkg Emmy Göring, 20 dkg mitologicznej Elektry, 10 dkg Lany Del Rey i 10 dkg Jana Pawła II. Pozostałe 40 dkg to jej babska tajemnica.

Władza jest kobietą

Najnowsza, trzecia części cyklu, którą będziemy mogli podziwiać w Szczecinie w maju podczas Nocy Muzeów dotyczy kobiet i władzy.

– Władza jest kobietą. Kobiety zawsze wpływały na losy świata. Często to właśnie one decydowały o losach całych narodów, wyznaczały granice państw, były paniami życia i śmierci swoich poddanych – tłumaczy temat wystawy jej autor. – Władza potrzebuje ambicji, inteligencji, urody i nieprzejednanego przekonania, że wbrew uprzedzeniom należy wykorzystać sprzyjające okoliczności i osiągnąć sukces. Takie właśnie są Kobiety Władzy. Kobieta korzysta z okazji. Zdobywa ją podstępem, siłą, tudzież niecodzienną inteligencją. Daje mężczyznom złudzenie, że to oni decydują, jednocześnie wykorzystuje jakąś ich słabość. Moje bohaterki, to pierwsze specjalistki od PR’u na kartach historii. Bohaterki, które potrafiły obracać słabość w siłę, a niższą pozycję w hierarchii społecznej wykorzystywać jako atut. Bohaterki, które – tak jak współcześni specjaliści operujący środkami masowego przekazu – korzystały z dostępnych narzędzi jakimi była sztuka, savoir-vivre i kunsztowna dyplomacja. Konsekwentnym zachowaniem, ubiorem czy sposobem przedstawiania swoich wizerunków na rycinach czy obrazach budowały wokół siebie aurę tajemniczości, mitologicznego mistycyzmu czy eleganckiego erotycznego chicu. Biorąc za przykłady starożytne boginie czy postaci z legend stworzyły podwaliny pod to, co dzisiaj nazywamy wizerunkiem publicznym.

W tym projekcie zobaczymy trzydzieści wyjątkowych wizerunków kobiet z historii Francji, Polski i Anglii. Wśród nich znalazły się m.in.: Elżbieta Tudor, córka Henryka VIII, królowa Anglii czy Diane de Poitiers, pochodząca ze znakomitego rodu, najbardziej wpływowa faworyta Króla Francji Henryka Walezjusza. To świadectwo odwagi, inteligencji, fantazji, determinacji i bezwzględności, którymi odznaczały się kobiety, w niesprzyjających dla siebie czasach z czarną mascarą, Photoshopem i sztabem specjalistów od wizerunku w tle. Twarzą wystawy została aktorka oraz potomkini szlacheckiego, polskiego rodu – Anna Czartoryska. 

– Łącząc historię, modę i wizaż chciałem odpowiedzieć sobie na proste pytanie: jak wyglądałaby dzisiaj królowa Elżbieta I na okładce Vouge’a? Jak dzisiaj wyglądałyby te niezwykłe postacie, skryte za kunsztownym makijażem i przemyślaną stylizacją? Ciekawi mnie jak odbierze to współczesna publiczność.

W trzeciej części wzięły udział panie z różnych światów: zobaczymy m. in. aktorki Aleksandrę Kisio, Agnieszkę Wosińską, Katarzynę Kołeczek, Honoratę Witańską czy Marię Mamonę. Z pogranicza świata mody, sztuki i polityki pojawi się Anna Radziwiłł, Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska oraz Zofia Ławrynowicz. Nie zabraknie również pań ze świata prawa, kreacji i szeroko pojętego biznesu. 

– I tu muszę wymienić kogoś specjalnego – dodaje na koniec Maksymilian. – Za zarażenie mnie płomienną miłością do historii – szczególnie z kobiecej perspektywy – bardzo dziękuję równie płomiennej pani magister Annie Pekar.

 

Sesja wizerunkowa
Mua: Aneta Jasińska
Fryzury: Salon Najlepiej (Warszawa)
Stylizacje: Rina Cossack
Zdjęcia: Piotr Serafin
Koncept: Maksymilian Ławrynowicz
 

3( 102)
luty'17