Uwodzenie w stylu pin-up

Znaki rozpoznawcze: płomiennie rude włosy, porcelanowa cera i kobieca figura, która nie przypomina ani „standardów” wyznaczonych przez siostry Kardashian ani też tego co dominuje na pokazach mody. Oto VilmaRouge – modelka specjalizująca się w stylu retro i vintage.

Autor

Aneta Dolega

galeria

Mogłaby równie żyć w latach 40. czy 50. ubiegłego wieku i z takim wyglądem prawdopodobnie zrobiłaby karierę jako pin-up girl. VilmaRouge to charakterystyczna modelka, której uroda wpisuje się w nadal (pomimo XXI wieku) popularny trend vintage i retro, w którym niepodzielnie króluje artystka burleskowa Dita Von Teese. Raz wygląda jak hollywoodzka gwiazda filmowa złotych czasów kina, a raz jak dziewczyna z plakatu, tylko kilkadziesiąt lat wcześniej. Tak naprawdę ma na imię Monika Dmochowska i pochodzi ze Szczecina. – Mój pseudonim to zlepek dwóch słów: imienia Vilma i słowa „rouge”, co jest odniesieniem do mojego znaku rozpoznawczego, czyli koloru włosów – wyjaśnia Monika. – Nie używam tego pseudonimu dwuczłonowo, stosowanie go na wzór imienia i nazwiska wydawało mi się nieco zabawne i pretensjonalne.

Początki historii pin-up girls sięgają lat czterdziestych XX wieku. Mianem tym określane były modelki lub atrakcyjne, młode i mało znane dziewczyny, których portrety i zdjęcia amerykańscy chłopcy przypinali sobie na szafkach lub wieszali na ścianach. Szczególnie ogromną karierę wizerunek pin-upek robiły wśród skoszarowanych żołnierzy amerykańskiej armii. Tak zaczęła się sława chociażby Marylin Monroe.

Pin-up girls z tamtych lat to zazwyczaj uwodzicielsko uśmiechnięte, lekko zaokrąglone i w sposób niezwykle dopracowany ubrane dziewczyny. Figurę o kształcie klepsydry podkreślały bielizną modelującą, która unosiła pośladki i wyczarowywała talię osy. Włosy zazwyczaj kręciły na grube wałki lub upinały w wysokie koki. Oczy mocno podkreślały czarnym eyelinerem, tuszowały rzęsy, a dla wzmocnienia efektu często doklejały sztuczne. Usta zazwyczaj podkreślane były jasną lub przeciwnie-czerwoną pomadką. Niedoścignionym wzorem pin-up girl była i jest Betty Page, której charakterystyczna czarna grzywka przeszła do historii mody. – Fascynacja modą retro i historią w ogóle, było czymś, co działo się równolegle do mojej aktywności modelingowej. Uwielbiałam fotografie pierwszej połowy XX wieku, podziwiając zarazem wiele współczesnych modelek i fotografów czerpiących inspirację z dawnych dekad – mówi modelka. – Oczywiście vintage ma również aspekt czysto estetyczny: to piękne, stare fotografie, obrazy, śliczne aktorki i modelki, kunsztownie uszyte stroje i wspaniałe fryzury.

W karierze Moniki przyszedł w końcu moment, kiedy postanowiła ściśle związać swój wizerunek ze stylem retro, a projekty o innej tematyce rozważać jedynie, jeśli mają one formę komercyjną. – Wiąże się to z ogromnym nakładem pracy: samodzielnym stylizowaniem się, układaniem fryzur, przygotowywaniem profesjonalnego makijażu, ale jednocześnie przynosi ogromną satysfakcję – wymienia jednym tchem. – Lubię pracować z ludźmi, którzy podchodzą do realizacji projektów tak samo poważnie i odpowiedzialnie jak ja. Uwielbiam, kiedy tworzenie zdjęć jest wyrazem wspólnej pasji i ciągłą wymianą inspiracji. Dlatego bardzo ostrożnie dobieram współtwórców. Liczy się oczywiście ich umiejętność robienia dobrych zdjęć, ale przebieg procesu ich tworzenia jest dla mnie równie ważny..

3( 102)
luty'17